piątek, 26 września 2014

Harry

     -Od dzisiaj zaczynamy próby do tańca rozpoczynającego nasz bal- oznajmiła moja wychowawczyni, gdy wszyscy zebrali się na sali gimnastycznej.- Wraz z panem Walker'em podzieliliśmy was na pary względem waszego wzrostu. Więc... Adam z Sarą. Danny z Judy. Cassie z Victor'em, a ty Hannah będziesz z...- ciągnęła dalej, lecz ja już jej nie słuchałam.
Za bardzo wciągnęłam się w rozmowę z moją przyjaciółką.
-[T.I]- usłyszałam swoje imię.- Ty tańczysz z Martin'em-poinformowała mnie.
Wytrzeszczyłam oczy. Jak to ja z Martin'em?! Czy naprawdę nie było widać jak bardzo go nie lubię?! Dobierał się do każdej dziewczyny, a z wyglądem to u niego nie za dobrze. Doskonale wiedziałam, że będzie mnie co najmniej podrywać. Moja przyjaciółka mocno mnie przytuliła próbując mnie pocieszyć. 
-Ciekawe z kim będzie tańczył Harry- wyszeptała mi do ucha. 
Odwróciłam głowę, by popatrzeć na chłopaka z zabawnymi dołeczkami w policzkach. To właśnie ten wokalista szkolnego zespołu White Eskimo był obiektem westchnień [I.P]. Siedziałam z nim na chemii czego bardzo mi zazdrościła. Czasem z nim rozmawiałam i nie wydaje mi się, że jest taki jak opowiadają o nim niektóre dziewczyny. Osobiście uważam, że jest miłym i bardzo mądrym chłopakiem. Nie ukrywam, że również całkiem przystojnym. Jak się okazało jemu przypadła Amy. Dosyć cicha, spokojna i miła nastolatka. [I.P] miała tańczyć z naszym dobrym kolegą Tom'em. Pomimo to była zawiedziona, że nie przydzielono jej Styles'a. 
-Ustawiajcie się w parach i chyba możemy zaczynać!- klasnęła w dłonie.
-Hey [T.I], wydaję mi się, że spędzimy razem dużo czasu- usłyszałam obrzydliwy głos Martin'a Scott'a.
Moje ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz. Bez słowa zrobiłam kilka kroków przed siebie. Zatrzymał mnie mocny uścisk, który poczułam na swoim przegubie. Odwróciłam się i ze wściekłą miną spojrzałam na Scott'a. 
-Puść mnie w tej chwili!- wrzasnęłam, a oczy wszystkich uczniów i nauczycieli zwróciły się na mnie. 
Chłopak chyba przestraszył się pedagogów, bo bez słowa sprzeciwu mnie puścił. Od razu pobiegłam do pani Carter. Równo ze mną pojawił się tam Harry. 
-Proszę pani! Ja nie mogę z nim tańczyć!- wskazałam ręką na Martin'a.- On jest ohydny! 
-A ja nie będę tańczył z Amandą! Z nią nawet nie da się normalnie rozmawiać!- Harry również wylewał swoje żale. 
-I dobrze! Skupisz się na nauce, a nie na gadaniu. A Ty [T.I] może wreszcie przemówisz mu do rozsądku- westchnęła ciężko.
-Proszę pani!- krzyknęliśmy oboje. 
-I bez dyskusji! Już! Idźcie do swoich partnerów! Raz, dwa!- odgoniła nas i odeszła. 
-Szlag!- zaklęłam pod nosem. 
-Nie zazdroszczę ci. Scott to niefajny typek- przyznał niskim głosem Harry.
-Aż mi się niedobrze robi, gdy sobie pomyślę, że muszę go złapać za rękę- wzdrygnęłam się.- Przecież kilka dni temu on i Jess... W tej łazience...
-Podobno było głośno- puścił mi oczko.
-Ugh! To obrzydliwe- po chwili jednak wybuchłam śmiechem. 
-Powodzenia [T.I]- poklepał mnie po ramieniu i odszedł do swojej partnerki z której najwyraźniej nie był zadowolony. 
Kilka minut później rozpoczęliśmy próbę. Niestety nic nie wskórałam i musiałam pogodzić się z tym, że obok mnie będzie Martin. 
-Znów się spotykamy piękna- próbował mnie objąć, lecz mocno go odepchnęłam. 
-Nie dotykaj mnie! Nawet się do mnie nie odzywaj! Rozumiesz?!- rozpoczęłam kolejną awanturę. 
-Oj przestań... Przecież wiem, że to lubisz- usłyszałam w odpowiedzi. 
-Ty naprawdę jesteś nienormalny!- zaśmiałam się złośliwie. 
Mimo mojej nienawiści do niego musiałam złapać jego dłoń i rozpocząć naukę układu. Muszę przyznać, że w ogóle nam to nie szło. Dziwiło mnie to, bo kiedyś chodziłam na lekcje tańca i z łatwością zapamiętywałam choreografie. A teraz? Nie mogłam się skupić i nie było to wcale spowodowane tym głupkiem z pewnym uśmieszkiem na ustach.
-Stop! Stop! Wyłączcie muzykę!- po raz kolejny usłyszeliśmy krzyki jednego z nauczycieli.- Harry, Amanda, [T.I] i Martin! Wszyscy do mnie!
Podeszliśmy bliżej. 
-Słuchajcie! Musicie się skupić! Jesteście najgorszymi parami w całym składzie! Co się z wami dzieje?!- machała nam przed oczami swoją czarną teczką. 
-On mnie nie potrafi nawet za rękę złapać!- oburzyłam się
-Nie potrafi powtórzyć kroku!- wtrącił Harry.
-Czy ty myślisz, że ja z tobą chcę tańczyć?- odezwała się Amy.
Wywiązała się z tego wielka kłótnia. Wszyscy się przekrzykiwaliśmy, a nawet przepychaliśmy. Pewnie trwałoby to dłużej, gdyby nie pan Walker. 
-Dosyć tego! Wracajcie na swoje miejsca i od początku- nakazał.
I tak też zrobiliśmy, lecz i tym razem wyszło fatalnie. W czasie krótkiej przerwy nauczyciele nad czymś zawzięcie dyskutowali. 
-[T.I] i Harry spróbujcie razem- ogłosili po krótkiej naradzie.
Zerwałam się z ławki na której siedziałam wraz z moją przyjaciółką. Nagle ni stąd ni zowąd podbiegł do mnie Harry. Objął mnie w talii, podniósł do góry i okręcił wokół własnej osi. Zaczęłam chichotać. 
-Co ty robisz?- zapytałam, gdy odstawił mnie na podłogę. 
-Nic! Po prostu się cieszę!- odpowiedział szczerząc się jak głupi.
-Okay- uśmiechnęłam się delikatnie. 
Harry lekko ujął mą dłoń. Zaczęliśmy tańczyć. Wydawało mi się, że jestem jeszcze bardziej rozkojarzona, ale pomimo to nie pomyliłam ani jednego z kilku kroków, których nauczyliśmy się do tej pory.
-Koniec na dzisiaj! Do zobaczenia jutro!- usłyszeliśmy zachrypły już głos nauczyciela.
Odetchnęłam z ulgą. Harry ukłonił mi się. 
-Dziękuję- wyszeptał.
Byłam tak oszołomiona, że zdobyłam się tylko na głupi uśmieszek. Mój wyraz twarzy rozbawił chłopaka z zielonymi oczami, bo zachichotał cicho.
-Wydaje mi się czy idziemy w tą samą stronę?- ponownie zniżył głos czym jak pewnie zauważył doprowadził mnie do zawrotów głowy.
-Chyba masz rację- odpowiedziałam nieśmiało. 
-A więc chodźmy!- złapał mnie za rękę i wyciągnął z sali gimnastycznej. 
-Czekaj!- zatrzymałam się.- Tylko powiem coś [I.P]- pobiegłam do niej.
Rozmawiała z Tom'em. Poklepałam ją po ramieniu. 
-[I.P] ja idę do domu- powiadomiłam.
-Poczekaj chwilę, pójdziemy razem- odparła. 
-Em... Wiesz ja... Śpieszę się i...- próbowałam wymyślić jakąś sensowną wymówkę, ale nic nie przychodziło mi do głowy.- Wracam z Harry'm- w końcu powiedziałam jej prawdę.
-Ze Styles'em?!- zdziwiła się.
W odpowiedzi tylko pokiwałam głową.
-Powodzenia [T.I]! Co nie zmienia faktu, że cholernie ci zazdroszczę- rozmarzyła się. 
-Naprawdę podoba ci się ten koleś?- zagadnął Tom, który od początku przysłuchiwał się naszej rozmowie. 
-On jest boski!- zachwyciła się.- Ale mam już kogoś innego na oku- mrugnęła do mnie.
Od razu wiedziałam kogo ma na myśli. Przytuliłyśmy się na pożegnanie.
-Powodzenia- szepnęłam jej do ucha.
Pomachała mi, gdy stałam w progu. Odwzajemniłam gest i wróciłam do Harry'ego z którym opuściłam budynek szkoły.
-Dobrze tańczysz- pochwalił mnie.
-Dzięki. Chodziłam na kursy i coś jeszcze pamiętam- odparłam.
-Wiesz... Twoja przyjaciółka jest bardzo ładna- wypalił nagle.
Uśmiech znikł z mojej twarzy. A więc chciał ze mną rozmawiać o [I.P]... Z resztą mogłam się tego spodziewać. Ta dziewczyna ma niezłe powodzenia u chłopaków. 
-Tak... To prawda- przyznałam mu rację wymuszając sztuczny uśmiech.
-Większość moich kumpli chciałoby się z nią umówić...- kontynuował. 
-Jest wolna... Jak chcesz mogę podać ci jej numer- westchnęłam zrezygnowana. 
-Nie!- zaprotestował.- To znaczy nie o to chodzi... Nie chcę się umawiać z [I.P].
-Dlaczego?
-Właściwie nie wiem co wszyscy w niej widzą. Są oczarowani jej spódniczką?
-Ale musisz przyznać, że Jessica nosi krótsze- przypomniałam.
-Tak... i do niej też chłopaki się strasznie lepią. A ja po prostu takich dziewczyn nie lubię. Uważam, że w naszej szkole jest mnóstwo dużo ładniejszych i ciekawszych... A zwłaszcza taka jedna...- jego policzki zrobiły się czerwone.
-Na pewno nie mówisz o Amy!- roześmiałam się, a brunet razem ze mną.
-Nie!- mówił wciąż chichocząc. 
Zmieniliśmy temat i od teraz rozmawialiśmy o głupich rzeczach.
-O! Ja tu mieszkam- nagle chłopak się zatrzymał.
Zrobiłam to samo i rozejrzałam się dookoła. Rzeczywiście staliśmy przed jego domem.
-Tak szybko? Zawsze wydawało mi się, że droga od szkoły do ciebie jest dłuższa- powiedziałam zdezorientowana.
-Czas płynie szybciej kiedy z kimś się rozmawia. Zawsze chodzisz sama...
Miał rację. [I.P] szła ze mną tylko przez krótki odcinek drogi, potem się rozchodziłyśmy, a blisko mnie mieszkali starsi uczniowie i Amy. Jednak z nią nie rozmawiałam. Zawsze wkładałam słuchawki w uszy i szłam powoli bijąc się z myślami.
-Tak... Em... Dobra to ja lecę... Do jutra!- pożegnałam go i szybkim krokiem zaczęłam się oddalać.
-[T.I]!- usłyszałam za sobą jego głos.
Nie zdążyłam się nawet odwrócić, a chłopak stał obok mnie.
-Odprowadzę cię- zaproponował.
Powoli dalej rozmawiając doszliśmy do mnie.
-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś- powiedziałam stojąc przed drzwiami.
-Przyjemność po mojej stronie- ukazał rząd białych ząbków.
Pierwszy raz przed sobą przyznałam, że podoba mi się jego uśmiech.
-Mogę przyjść po ciebie jutro rano?- zapytał i spuścił głowę.
-Pewnie! To będę na ciebie czekać- nie ukrywałam swojej radości.
-To... To pa...- rzucił i odszedł.
Stałam tak jeszcze przez chwilę patrząc jak chłopak otulony ciepłym płaszczem się oddalał. Co chwilę odwracając się spoglądał na mnie. Wtedy na jego twarzy pojawiał się uśmiech, a potem spuszczał głowę.

***

     -Denerwujesz się [T.I]?- Harry mocniej ścisnął moją dłoń.
Nerwowo pokiwałam głową. Minęły dwa długie miesiące od pierwszej próby tańca. Dzisiejszego wieczoru odbywał się nasz bal. Od rana cała się trzęsłam, chociaż układ znałam perfekcyjnie.
-Wszystko będzie cudownie- szepnął Harry i mocno mnie przytulił.
Wiedziałam, że jeśli on tak mówi to na pewno tak będzie. A gdybym coś zepsuła to jemu wcale by to nie przeszkadzało. Nawet gdybym wywinęła orła na środku, Harry zatrzymałby się i pomógłby mi wstać. Przez ten czas bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Często spotykaliśmy się po szkole. Uwielbiałam z nim spacerować. Mogłam z nim rozmawiać na wszystkie tematy. Nawet wymiana zdań o pogodzie była dla mnie niezmiernie ciekawa i zajmująca. A do tego uwielbiałam jego chrypliwy głos.
-Zapraszam na salę. No już, szybko! Ustawiajcie się- pośpieszyła nas nauczycielka.
Niepewnie weszłam na salę gimnastyczną. Na szczęście obejmował mnie Harry co dodawało mi pewności siebie.
-Mamy małe problemy techniczne- usłyszałam.
Jak się okazało popsuły się głośniki i chwilowo nie można było odtworzyć muzyki. 
-Zaraz wrócę [T.I]- powiedział.
Zatrzęsłam się ze strachu. Zadarłam głowę do góry, by móc spojrzeć mu w oczy.
-Nie zostawisz mnie tu chyba samej- jęknęłam.- Przecież to się za chwilę zacznie.
-Nie bój się- poradził i tyle go widziałam.
Popatrzyłam na swoją przyjaciółkę. Ta zawzięcie dyskutowała z Tom'em. Po niedługim czasie dotarła do mnie wiadomość, że usterka została naprawiona i możemy zaczynać, ale Harry'ego nigdzie nie było widać. Czyżby mnie olał? Nagle światło stało się przyciemnione. Na środku stanął Harry w czarnym garniturze. Odetchnęłam z ulgą. Dopiero teraz zauważyłam, że w ręce trzymał mikrofon.
-Cześć wszystkim!- zaczął mówić.- Dzisiaj jest nasz bal i pewnie dla wszystkich jest to bardzo ważne, lecz tego wieczoru dla mnie ważniejsze jest coś innego... Albo raczej ktoś inny... Na sali jest dziewczyna, która ma idealne oczy, usta, włosy. Jej dłonie są nieziemskie, tak samo jak i cała reszta. Jej głos. To jak się śmieje. To wszystko jest idealne. Jest wiele ładniejsza... Mądrzejsza... I zabawniejsza od innych kobiet...- tu przerwał.
Obrócił się dookoła i zatrzymał swój wzrok na mnie.
-A jesteś nią ty [T.I]- uśmiechnął się niepewnie.
Zaczęłam szybko mrugać, aby nie popłynęły mi łzy, a makijaż nie spłynął po mojej twarzy. Podbiegłam do stojącego na środku Harry'ego. Delikatnie pogłaskałam go po policzku. Chłopak objął mnie w talii i gwałtownie przyciągnął do siebie. Zachichotałam, lecz on przerwał mój śmiech długim, namiętnym pocałunkiem. Wokół nas rozległy się radosne krzyki i oklaski. Byłam tak podekscytowana, że nie potrafiłam wrócić na parkiet. Choreografia, której tyle czasu się uczyłam wnet wypadła mi z głowy. Całą imprezę spędziłam z Harrym na wolnym tańcu od czasu do czasu przerywanym pocałunkami. 



"Najbardziej kocham tańczyć z Tobą...

Kiedy chowamy się przed całym światem w swoich 
ramionach"


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwsze koty za płoty! I jak? Czekam na komentarze, opinie i Wasze pomysły :)
Cytat: Nieznany

czwartek, 25 września 2014

Hej :)

Jestem Magda, mam 14 lat i piszę. Będę dzielić się z Wami tym co do tej pory przeleżało w grubym zeszycie w mojej szufladzie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i nieprędko się z tym blogiem rozstanę. Piszę sama i nie wydaje mi się, by ktoś do mnie dołączył, także nie liczcie na codzienne imaginy. Więcej czasu, więcej pisania :) Do następnego!