wtorek, 14 kwietnia 2015

Harry 

     Siedziałam przy stole nerwowo tupiąc nogami. Łokcie oparłam o blat, a na dłoniach wspierałam głowę. Świadomość tego co przed chwilą zrobiłam stanowczo wykraczała poza granicę moich możliwości. Nigdy nie przypuszczałabym, że jestem zdolna posunąć się do czegoś takiego. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym wyrzucić kogoś z domu. A zwłaszcza osobę, która jak do tej pory sądziłam była najbliższa mojemu sercu. Przecież ja od zawsze byłam bardzo spokojna. Czasem, aż za bardzo. Zawsze dokładna, w szkole pilna. Wszystko wcześniej planowałam i dopinałam na ostatni guzik. Często znajomi powtarzali mi, żebym trochę się rozerwała, wyluzowała... Dziwili się jak szalony, młody piosenkarz, który jest królem flirtu, kocha nocne kluby i alkohol może spotykać się z kimś takim jak ja. Nie mogli uwierzyć, kiedy dowiedzieli się, że ze sobą zamieszkamy. Mówili, że pod tym kryje się coś niedobrego, ale ja im nie wierzyłam. Po prostu zakochałam się w tym nastolatku i byliśmy razem szczęśliwi. Właśnie... Byliśmy... Bo to przed chwilą Harry'ego wyrzuciłam z naszego wspólnego mieszkania. Po tym jak we wszystkich brytyjskich gazetach ukazał się artykuł o ostatnich podbojach Styles'a stwierdziłam, że to definitywny koniec. Gdy tylko wrócił po próbie naskoczyłam na niego z plikiem kolorowych pisemek w dłoni. Nie miałam najmniejszego zamiaru słuchać jego bezsensownych tłumaczeń. Podałam mu spakowaną wcześniej walizkę i rozkazałam wynoszenie się stąd. Wiedząc, że nic więcej nie zdziała po prostu to zrobił. Zanim jednak wyszedł wręczył mi białą kopertę zaadresowaną do mnie. Teraz siedząc samotnie przy stole zastanawiałam się czy mam ją otworzyć. Nie chciałam tego robić, lecz ciekawość wzięła górę. Kilka razy obróciłam ją w palcach, a potem jednym szybkim ruchem rozerwałam. Wyciągnęłam z niej jeden, papierowy świstek. Bilet lotniczy do Paryża. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Tym bardziej, że był tam tylko jeden bilet. Jeszcze kilka dni temu bez zastanowienia poleciałabym tam z Harry'm. Ale przecież nie mógł wiedzieć, że tak brutalnie go potraktuję. Z resztą... Czego mógł się spodziewać po tym jak przespał się z jakąś pustą modelką. Sądziłam, że plotki o Harry'm jako niestałym w uczuciach podrywaczu to plotki. Niestety bardzo się pomyliłam. Po chwili moje myśli powróciły do przedmiotu, jaki otrzymałam od mojego byłego chłopaka. Szybko podjęłam decyzję. Wstałam i schowałam kopertę z całą jej zawartością do szafki wiszącej na ścianie. Nie miałam najmniejszego zamiaru przejmować się biletem, a tym bardziej z niego korzystać. Jeszcze raz spojrzałam. Data odlotu równo za tydzień. Potrząsnęłam głową, by odtrącić od siebie tą myśl. Nie chcę od niego zupełnie niczego. A w szczególności jakiegoś głupiego wyjazdu. I to do Paryża... Och! Jak tam musi być romantycznie...
-Dosyć [T.I]! Dosyć!- krzyknęłam sama do siebie próbując pozbyć się myśli, które wciąż wracały do Harry'ego Styles'a. 
Pobiegłam na górę, by jak najszybciej znaleźć się w swojej sypialni. Wskoczyłam pod kołdrę, a z szuflady wyciągnęłam album ze zdjęciami. Były to prawie cztery lata spędzone z Hazzą. Zdjęcia ze wszystkich wspólnych wycieczek i spędzonych dni, oczywiście z opisami. Gdy przerzuciłam pierwszą stronę zalałam się łzami. Nie mogłam uwierzyć, że tak mnie potraktował. Że po prostu mnie zdradził. Byłam pewna, że teraz kiedy ja tak za nim tęsknię, on siedzi w jakimś barze otoczony panienkami. W końcu znużona tym wszystkim zasnęłam.

***

     Byłoby cudownie iść sobie środkiem ulicy trzymając ukochanego za rękę. Wiedząc, że nic ci go nie odbierze. A wieża Eiffla musi wyglądać nieziemsko nocą. Nocą, w której towarzyszyć nam będzie rozgwieżdżone niebo i lekki, jesienny wiaterek. W czasie, kiedy będziemy liczyć się tylko my we dwoje i nasza miłość. Szeptalibyśmy sobie do ucha czułe słówka. Mówilibyśmy sobie o naszych niespełnionych marzeniach. Ta noc i wiele innych mogłyby być tymi niezapomnianymi. Mogłyby, ale nie będą. To wyobrażenie nigdy nie będzie miało szansy być zrealizowane. Od kilku dni tylko miłosne historie z Harry'm w roli głównej siedzą mi w głowi. Mimo tego, że tak bardzo chcę zapomnieć, nie mogę. Nie da się zapomnieć o kimś kogo się kocha, a ja wciąż go kocham. Boję się powiedzieć to głośno, ale... Taka jest prawda.

***

     Siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach wpatrując się w czarne litery. To co przed chwilą przeczytałam jak echo odbijało się w mojej głowie. One Direction udzieliło wczoraj wywiadu w którym Harry wszystkiego się wypiera. Twierdzi, że nigdy nie spotkał się z dziewczyną z którą rzekomo mnie zdradzał. Ma nawet alibi. Chłopcy potwierdzają, że był wtedy z nimi. Ale to dobrzy kumple, co by się nie działo zawsze staną w jego obronie. Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na bok. Nagle pojawiły się wątpliwości. A co jeśli to rzeczywiście kłamstwo? Plotka, którą wymyśliła sobie ta dziewczyna tylko po to, aby pogrążyć mojego ukochanego? Szybko znalazłam się w kuchni. Z szafki wyciągnęłam białą kopertę. Odlot dziś wieczorem. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej skoczyłam na górę i do niedużej walizki spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Trzy godziny później byłam na lotnisku. Niedługo potem siedziałam w samolocie. Nie mogąc doczekać się startu uderzałam nerwowo paznokciami w oparcie fotela. 
-Denerwuje się pani lotem?- spytała siedząca obok mnie kobieta.
Spojrzałam na nią z niechęcią.
-Nie- burknęłam. 
Nie wiedziałam czy postępuję odpowiednio. Nigdy nie wykonywałam tak spontanicznych akcji i chyba nie wychodzi mi to na dobre. Mimo to miałam dziwne przeczucie, że to nie jest zwykła wycieczka. Drżącą ręką trzymałam uchwyt od mojej walizki i powoli szłam przed siebie. Rozglądałam się poszukując chłopaka z charakterystycznymi lokami na głowie. Dopiero teraz zdała, sobie sprawę, że na pewno rzuciłabym mu się na szyję. Tak bardzo mi go brakowało. Niestety pomimo moich oczekiwań nigdzie nie dostrzegłam Harry'ego. Załamana kucnęłam przy ścianie nie wiedząc co ze sobą zrobić. 
-Pani [T.N]?- usłyszałam męski głos.
Podniosłam głowę. Przede mną stał mężczyzna w średnim wieku ubrany w dżinsy, niebieską koszulkę i marynarkę.
-Jestem taksówkarzem wynajętym specjalnie dla pani. Moim zadaniem jest bezpiecznie odwiedź panią do hotelu- na jego lekko pomarszczonej twarzy pojawił się uśmiech.
-Dobrze- westchnęłam i podniosłam się. 
Niepewna tego co robię poszłam za nieznajomym mi mężczyzną. Ale on skądś przecież mnie zna. Jeśli stoi za tym Harry to nic złego nie mogłoby mi się stać, ale... Zdradził mnie. Po raz kolejny dzisiaj odpędziłam od siebie tą myśl. Godzinę później zatrzymaliśmy się przed hotelem.
-Ile płacę?- spytałam szukając portfela w torebce. 
-Zapłacono mi z góry- machnął ręką.- Pomóc pani z bagażem?- spytał uprzejmie.
-Nie, nie dziękuję- lekko oszołomiona wysiadłam z samochodu.
Pojazd odjechał. Chwyciłam walizkę i na nogach jak z waty weszłam do ogromnego hotelu. Od progu przywitał mnie jego pracownik ubrany w drogi garnitur.
-Jak się domyślam pani [T.I] [T.N]- powiedział, a ja tylko kiwnęłam głową.- Pozwoli pani, że to wezmę- wyciągnął rękę.
Podałam mu mój bagaż.
-Proszę tędy- wskazał na windę.
Po kilku minutach stałam na korytarzu, którego ściany były jasnobeżowe.
-Pani pokój- młody mężczyzna wręczył mi karty i odszedł.
Stałam przez chwilę jak słup soli, a potem otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i zatrzasnęłam je. Nie zwracałam najmniejszej uwagi na wystrój pokoju, i tak wiedziałam, że jest luksusowy. Rzuciłam się na łóżko zostawiając walizkę obok wyjścia. Popatrzyłam na biały sufit. Zaczęłam zastanawiać się co mam tu sama robić. Zanudzę się przecież na śmierć! Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Z niechęcią zwlokłam się z łóżka. Jak się okazało był to jeden z pracowników tego pensjonatu.
-Pani [T.N] o ile się nie mylę- na jego twarz wpłynął sympatyczny uśmiech.
Pokiwałam głową dając znak, że właśnie tak się nazywam. Czy już wszyscy mnie tutaj znali? 
-Przesyłka dla pani- zza pleców wyciągnął niewielką paczuszkę i podał mi do rąk.- Miłego dnia życzę- ukłonił się i odszedł.
W lekkim szoku powróciłam do pokoju. Nikt nie wiedział, że wyjeżdżam, a na paczce były na pewno moje dane. Otworzyłam pakunek. W środku znajdowała się płyta CD. Nic więcej. Niewiele myśląc włożyłam ją do odtwarzacza. Siadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Na ekranie pojawiła się twarz młodej blondynki. Była to Emma. Dziewczyna z którą zdradził mnie Styles. Chciałam to wyłączyć, lecz rozległ się męski głos.
-A więc jak to naprawdę było?- domyśliłam się, że ktoś przeprowadza z nią coś na kształt filmu.
-Do gazet trafiły tylko dwa zdjęcia, oba to zwyczajny fotomontaż. Głupia zabawa, nic więcej. Nie miałam pojęcia, że to zajdzie tak daleko. Jeśli kogoś uraziłam, przepraszam- mówiła to bardzo obojętnym tonem.- Ale to rodzaj żartu.
Przez myśl przeszło mi ile ktoś jej za to zapłacił, ale za chwilę pojawiły się urywki z programów informacyjnych w których prezenterzy mówią to samo. W mojej głowie nadal huczały te słowa. A więc to wszystko było kłamstwem? Głupią imitacją? Czy ja naprawdę w to uwierzyłam? Jak mogłam przez chwilę myśleć, że Harry zrobił mi coś takiego? W tamtym momencie chciałam tylko jednego. Zobaczyć Hazzę u rzucić mu się na szyję. Rozejrzałam się po pokoju i stwierdziłam, że jego tutaj nie ma. Jestem w Paryżu całkiem sama. Do moich oczu napłynęły łzy, które po chwili ciurkiem spływały po moich policzkach. Byłam przewrażliwiona. To wszystko mnie przerosło. Po prostu brakło mi sił. Położyłam się i szlochając nie zdałam sobie sprawy, że zasypiam.

***

     Z trudem uniosłam zmęczone powieki. Przekręciłam się na plecy, a potem usiadłam na brzegu łóżka. Moją uwagę przykuła postać na fotelu w kącie hotelowego pokoju. Zmrużyłam lekko oczy i po chwili ją rozpoznałam.
-Harry?- spytałam cicho.
Chłopak wstał i powoli podszedł do mnie. Usiadł obok i zaczął wpatrywać się we mnie swoimi zielonkawymi oczami.
-Cześć [T.I]- powiedział.
-Czemu...- spuściłam głowę.- Po co kupiłeś mi ten bilet?- zadałam mu pytanie, które nurtowało mnie od dnia naszego rozstania. 
-Kupiłem dwa. Mieliśmy tu przylecieć razem. Miałem cel, te bilety, to nie przeprosiny. Nie spodziewałem się tego, dowiedziałem się zaraz po tobie, właściwie to od ciebie. Nie miałem pojęcia, przecież wiesz.
-Harry ja...- jęknęłam.
Niedawno byłam pewna, że bezgranicznie mu wierzę, ale teraz dopadły mnie wątpliwości.
-Nie wiem... Nie wiem co mam myśleć- przyznałam. 
-[T.I]! Ja cię kocham! Kocham i nie przestanę, chcę cię mieć cały czas przy sobie- lekko mną potrząsnął.- Przez cały czas, naprawdę- wstał i zaczął przeszukiwać kieszenie. 
-Chciałem z tym poczekać do wieczora, ale nie dajesz mi wyboru- ukląkł i otworzył pudełeczko.- Ja tego chcę, tylko tego, ale czy ty masz ochotę ze mną spędzić resztę życia?- zasłoniłam dłońmi usta. 
W moich oczach znów zaiskrzyły się łzy, gdy wpatrywałam się w lśniący pierścionek i radosne oblicze Harry'ego. 
-Kocham cię Harry- powiedziałam powoli drżącym głosem. 
Stanął przede mną, by czule mnie pocałować. Potem wsunął obrączkę na mój palec. Objęłam go. Nie potrafię opisać jakie uczucie mnie wtedy ogarnęło. Mimo wszystko byłam szczęśliwa, że nasze uczucia okazały się silne. Silniejsze od nas...

"Jedyne czego pragnę, to móc poczuć smak Twoich ust"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zrobiłam to! Dałam radę, zdążyłam i w ogóle. Leżę sobie w łóżeczku z psem i lenie się, ale tylko odrobinkę. :) A wy jak spędzacie ten wtorkowy wieczorek? Piszcie w komentarzach, czy wam się podobało! Trzymajcie się! <3 
Cytat: Nieznany

sobota, 4 kwietnia 2015

Niall

     -Jak to nie ma tej rezerwacji?!- krzyknęłam stojąc przy recepcji.
Niski mężczyzna nerwowo co chwilę stukał w klawiaturę. Po raz kolejny potrząsnął głową. W tym momencie ręce mi opadły.
-Musi być! Tu mam potwierdzenie zapłaty!- pomachałam mu kawałkiem papieru przed oczami.
Nagle rozdzwonił się mój telefon. Westchnęłam ciężko i zaczęłam szukać go w mojej torebce.
-Zaraz wracam- spojrzałam na pracownika hotelu i odebrałam.
Złapałam moją walizkę i ruszyłam do wyjścia.
-[T.I]?- usłyszałam w słuchawce głos, który od razu rozpoznałam.
-Chris! Och, dobrze, że dzwonisz- odetchnęłam z ulgą, kiedy opuściłam hotel.- Nie mogą znaleźć naszej rejestracji. Powiedzieć im, że zaraz będziesz?- zapytałam z nadzieją.
-Właściwie to... Odwołałem rezerwację- po moich plecach przeszły ciarki.
-Słucham?! Kiedy i dlaczego?!- wybuchłam.
-Wczoraj... Mogłem ci powiedzieć wcześniej, ale...- zaczął się tłumaczyć, lecz nie pozwoliłam mu dokończyć.
-No mogłeś! Ale co było tak ważnego?- byłam na niego wściekła.
-Wysłałem ci mail'a. 
-Dobrze wiesz, że w wolne nie sprawdzam poczty! 
-Tak, ale nie chciałem dzwonić. Byłem z dziewczyną- powiedział ciszej.
-Z kim?! 
-Z dziewczyną- powtórzył.- Nie chciałem z tobą wyjeżdżać, mam kogoś- oznajmił.
Poczułam się jakby moje serce rozdarło się na dwie części. Jakby cały mój świat miał się zaraz zawalić.
-Nie miałeś nawet odwagi powiedzieć mi tego w żywe oczy? Ty cholerny tchórzu! Jesteś zwyczajnym, żałosnym dupkiem! Nie odzywaj się do mnie nigdy więcej! Rozumiesz, nigdy!- wykrzyczałam.
Słyszałam jak jeszcze kilka razy nerwowo wypowiedział moje imię, ale ja nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Nacisnęłam czerwoną słuchawkę mocniej niż zależało. Ścisnęłam w dłoni komórkę tak mocno, że przez myśl mi przeszło, że ją złamię. Nie mogłam krzyczeć, choć miałam na to wielką ochotę. Rzuciłam telefonem o asfalt i patrzyłam jak rozpada się na drobne kawałki. Nie miałam nawet czego zbierać, pewnie żaden fachowiec nie złożył by go w jedną całość. Dopiero po chwili, gdy dotarło do mnie co się stało, złość ustąpiła miejsca smutkowi, który zawładnął całym moim ciałem i do głębi wypełnił całą duszę oraz niewielkie, złamane serce. Nie mogłam uwierzyć, że jedna z tak niewielu osób, które w swoim życiu pokochałam potrafiła zrobić mi takie świństwo. Tak perfidnie mnie wykorzystała, a potem po prostu zostawiła. Zalewając się łzami usiadłam na krawężniku. W tym momencie w ogóle nie przejmowałam się zakwaterowaniem i pobytem w pensjonacie. Teraz liczyło się tylko to, że go straciłam. Zaczęłam zastanawiać się co takiego robiłam źle. W czym jestem gorsza od innej? Mimo wszystko nie potrafiłam sobie odpowiedzieć. Te i inne myśli cały czas nawiedzały moją głowę. Co chwilę ocierałam oczy nie przejmując się ciemnym tuszem, który zostawiał ślady na moich rękach i policzkach. Byłam pewna, że mój szloch słyszy całe miasto, ale byłam również zbyt roztrzęsiona, by móc to pohamować. Nagle poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłam głowę, by zobaczyć tak jak się spodziewałam kogoś znajomego, lub faceta z obsługi. Zdziwiłam się, gdy przed sobą ujrzałam twarz młodego chłopaka. Patrzył na mnie ślicznymi, aczkolwiek zmartwionymi oczami. Nie uśmiechał się. Usta ułożył w wąską kreskę. Miał blond włosy, ale ciemne odrosty.
-Nie płacz, bo i ja będę płakał- powiedział cicho.
Zaśmiałam się w głos. Mimo, że byłam w podłym humorze ten chłopak naprawdę mnie rozbawił. Niestety nie na swoją korzyść. Wzięłam to za jakiś głupi dowcip lub nieudaną próbę podrywu. 
-Nie możesz ze mną płakać- burknęłam odwracając wzrok.
-Dlaczego nie?- zapytał spokojnie.
-Bo nawet nie wiesz czemu ryczę- otarłam policzki wierzchem dłoni.
-To w niczym nie przeszkadza. Nie lubię patrzeć na czyjeś łzy. Trzymaj- podał mi chusteczkę higieniczną. 
Z wdzięcznością ją przyjęłam i wytarłam nią oczy. Trochę się uspokoiłam i dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nieznajomy mnie obejmuje. Uniosłam głowę tak, bym mogła dokładniej przyjrzeć się jego twarzy. Wydawało mi się, jakbym skądś go znała. Możliwe, że spotkaliśmy się wcześniej? Tym razem jakby miał oczy o jeden odcień weselsze. A może tylko mi się wydawało... Tak czy inaczej nie patrzył na mnie w sposób jakiego bym się spodziewała. W jego spojrzeniu nie było drwiny, czy nawet litości. Wydawało mi się, że wpatruje się we mnie jakby pocieszanie mnie było dla niego codzienną czynnością. Był to zupełnie zwykły wzrok... A może z odrobiną troski? Zachęcona swoimi przemyśleniami bez chwili zastanowienia oparłam głowę na klatce piersiowej blondyna i znów zaniosłam się płaczem. Przez kilka następnych minut szlochałam mocząc jego koszulkę. Kiedy ponownie ogarnął mnie spokój odsunęłam się od niego i po raz kolejny wytarłam oczy i nos. 
-Przepraszam- szepnęłam. 
Niestety nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Podniosłam wzrok. To co zobaczyłam wprawiło mnie w osłupienie. Oczy młodego mężczyzny zrobiły się wilgotne. Trzęsła mu się broda. Przełknął głośno ślinę. Kąciki moich ust mimowolnie powędrowały w górę. Niepewnie wyciągnęłam przed siebie rękę i delikatnie dotknęłam jego policzka. Odpowiedział mi delikatnym uśmiechem.
-Prosiłem, żebyś nie płakała- przypomniał.
-Już nie będę- zapewniłam. 
Dopiero teraz, gdy wzrok zupełnie mi się wyostrzył zwróciłam uwagę na urodę chłopaka, która wcale nie była przeciętna.
-Co się stało z twoim telefonem?- zapytał patrząc przed siebie.
Parsknęłam śmiechem.
-Nerwy- odpowiedziałam krótko.
-Współczuję temu, który cię tam zdenerwował- znów się zaśmiałam.- Więc... Mieszkasz w tym hotelu?- wstał i wyciągnął rękę w moją stronę.
Złapałam się za głowę.
-Och! Miałam tu mieszkać, ale mój chłopak...- zacięłam się.- Mój były chłopak odwołał rezerwację... Nie miałam gdzie się zatrzymać, ani jak dzisiaj wrócić- wytłumaczyłam.
Do tej pory nie myślałam o tym, ale teraz jeszcze bardziej mnie to dobiło. 
-Chodź- usłyszałam za sobą głos niedawno poznanego chłopaka.
-Co?- podniosłam się z ziemi i spojrzałam na niego.
Stał przede mną ubrany w duże, szare dresy i zieloną koszulkę. W ręce trzymał uchwyt od mojej walizki. 
-Co ty robisz?- spytałam nie wiedząc jakie ma zamiary.
-Zabieram cię ze sobą. Będziesz spać w moim pokoju- posłał mi szczery uśmiech.
-O nie!- pokręciłam głową.- Nigdzie z tobą nie pójdę! Nawet nie wiem jak masz na imię!- protestowałam. 
-No więc nazywam się Niall Horan. Mam dwadzieścia lat i jestem piosenkarzem- puścił mi oczko.- No chodź- wyciągnął ku mnie dłoń.
-No nie wiem...- mówiłam trochę wystraszona.
-Nie pozwolę ci spać na ulicy- powiedział stanowczo.- Nie masz nawet jak po kogoś zadzwonić- to ostatecznie mnie przekonało.
Miałam pewne obawy co do spędzania nocy w pokoju hotelowym z obcą mi osobą, ale on niestety miał rację. Nie miałam gdzie się podziać, a on tak naprawdę spadł mi jak z nieba. W tym wypadku nie miałam innego wyjścia. Ze spuszczoną głową, załzawionymi oczami i czerwonymi policzkami ruszyłam za Niall'em. Ponownie znalazłam się w recepcji, lecz tym razem, przedostałam się dalej bez najmniejszych problemów. 
-Panie Horan- zaczepiła go jedna z pracownic ośrodka.- Ta pani... Jej rezerwacja została odwołana i...
-Tak, wiem, ale jeśli się nie mylę to mieszkam w pokoju dwuosobowym- z chytrym uśmiechem przeniósł swój wzrok na mnie.
Chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę windy. Kiedy znaleźliśmy się na drugim piętrze Niall wyciągnął klucz i przekręcił go w zamku. Mile się do mnie uśmiechając przepuścił mnie przodem. Wystrój pokoju odrobinę mnie zaskoczył. To nie był pokój, to był apartament! I to jak urządzony! Byłam pewna, że znajduję się w wyjątkowym luksusie. Obróciłam się i spostrzegłam blondyna pakującego do środka moją zieloną walizkę. Muszę przyznać, że robił to niezdarnie, jednak wyjątkowo uroczo. 
-No- zamknął drzwi.- Ja starałem się o twoje zaufanie, ale wciąż nie wiem jak masz na imię- zaśmiał się.
Ja jednak nie zwróciłam uwagi na jego wypowiedź. Wpatrywałam się w niego jak w jakąś zjawę. Połączyłam wszystkie informacje jakie napłynęły do mnie w ostatnim czasie.
-Ty jesteś z One Direction- stwierdziłam odrobinę drżącym głosem.
-Żee też nie zauważyłam tego wcześniej!- skarciłam się w myślach.
W odpowiedzi usłyszałam jego cichot.
-Tak, ale chyba ci to nie przeszkadza. Wchodź dalej- minął mnie.
Poszłam za nim i po chwili siedziałam na łóżku okrytym miękką, satynową pościelą. 
-Jestem [T.I]- przedstawiłam się.
-Na ile miałaś tu zostać, [T.I]?- spytał siadając obok.
-Miałam tu być dwa tygodnie, ale juro się zbieram- skrzywiłam się przypominając sobie, że miał to być romantyczny wyjazd z Chris'em. 
-Jeśli tak uważasz...- rzucił obojętnie.- Rozgość się- poradził.
Nie wiedząc co mam robić rozglądałam się po pomieszczeniu do którego przez drzwi tarasowe wlewały się promienie zachodzącego słońca. Rozmawialiśmy jeszcze trochę o naprawdę byle czym. Czas płynął mi mimo wszystko dość przyjemnie, chociaż nie byłam w pełni rozluźniona. Stres o sobie przypominał.
-Robi się późno... Szykujesz się do spania? Bo ja tak- ukazał rząd białych zębów.
-Ale... Tu jest tylko jedno łóżko- odezwałam się cicho.
Chłopak spojrzał na mnie dziwnie, a potem odwrócił wzrok. Mruknął coś pod nosem, ale zbyt cicho, żebym mogła go zrozumieć. Moje serce zabiło mocniej. Wystraszyłam się i stwierdziłam, że to niedobre towarzystwo. Wstałam nerwowo otrzepując spodenki i już chciałam wychodzić, gdy zatrzymał mnie jego śmiech.
-Nie bój się [T.I]... Ja na noc skoczę do Liam'a. Spokojnie, będziesz sama- poklepał mnie po ramieniu, a ja odetchnęłam z ulgą.- Chcesz coś z dołu?- zapytał.
-Kawę- poprosiłam. 

***

     Z kubkiem zimnej już kawy w ręce opuściłam łóżko i wyszłam na taras. Oparłam ręce na barierce i wciągnęłam powietrze upajając się zapachem świeżego powietrza. Myśli krążące wciąż wokół jednej osoby nie pozwalały mi zasnąć. Siadłam na płytkach i wpatrywałam się w gwiazdy, których na granatowym niebie było mnóstwo. Nie zamierzałam więcej płakać. Nie chciałam, by miał z tego satysfakcję. Tej nocy miałam zamiar tylko wspominać jak nam kiedyś było dobrze. Wspominać ostatni raz. Nagle moje rozmyślania zupełnie zmieniły kierunek. Przed moimi oczami stanął Niall. Był naprawdę niezwykły. Pomimo, że spędziłam z nim tylko kilka godzin zdążyłam przekonać się jaki jest. A przynajmniej wydawało mi się, że to wiem. Sam jego gest... To, że zaprosił mnie do siebie i pozwolił spędzić u siebie noc wskazywało na jego dobre serce. 
-[T.I]?- usłyszałam cichy, nieco zachrypnięty głos.
Niepewnie odwróciłam głowę, ale uspokoiłam się, gdy rozpoznałam Niall'a. 
-Wszystko w porządku [T.I]? Jest po drugiej w nocy- usiadł obok mnie.
-Tak, tak... Po prostu sobie... Myślę- mówiłam nieśmiało.
-Naprawdę?
-Co ty tutaj robisz?- zmieniłam temat. 
-Obudziłem się niedawno i postanowiłem sprawdzić co u ciebie- mruknął i założył mi kosmyk włosów za ucho.
Lekko speszona spuściłam wzrok. Po chwili chłopak ułożył się na tarasie.
-Kładź się- poradził mi.
Wzruszyłam ramionami i położyłam głowę na jego brzuchu.
-Ślicznie teraz- szepnął.
-Prawda- uśmiechnęłam się i zastanawiałam czy to wszystko nie dzieje się zbyt szybko.

***

     Obudził mnie silny powiew wiatru. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam balkonowe barierki, a za nimi letni krajobraz. Zorientowałam się, że jest już widno. Przekręciłam głowę. Jak się okazało zasnęłam wtulona w Niall'a. Pomimo tego, że było chłodno nie miałam ochoty wracać do środka. Było mi tu bardzo, bardzo przyjemnie. Po chwili ręka wciąż śpiącego Horan'a wylądowała na moim brzuchu. Z uśmiechem na twarzy zaczęłam przesuwać opuszkami palców po jego dłoni, co go zbudziło. Postanowiłam udać głupią i zamknęłam oczy. Chłopak przez dłuższą chwilę leżał bez ruchu, a potem wplótł palce w moje włosy. Ponownie otworzyłam oczy.
-Hej [T.I]- posłał mi szczery uśmiech.
-Hej Niall.
-Jak się spało?
-Jak nigdy- odparłam wesoło.
Po kilkunastominutowej rozmowie stwierdziłam, że na mnie pora i to też powtórzyłam Niall'owi, kiedy wstałam. Chłopak ze smutnym wyrazem twarzy poszedł za mną. Kiedy brałam prysznic i ubierałam się, skoczył do restauracji. Gdy opuściłam łazienkę czekało na mnie pyszne śniadanko, które razem zjedliśmy. Próbowałam nawiązać z nim rozmowę jednak on odpowiadał mi półsłówkami.
-Dziękuję Niall- powiedziałam, gdy już stałam przed drzwiami prowadzącymi do jego wynajętego apartamentu. 
-Nie masz za co dziękować. Każdy na moim miejscu zrobiłby to samo- odparł skromnie.
-Nie, nie każdy. Tylko taki ktoś jak ty- ścisnęłam jego dłoń.- Do widzenia- pożegnałam go.
Ciągnąc za sobą walizkę ruszyłam korytarzem. Minęłam recepcję i zmierzałam ku obrotowym drzwiom.
-[T.I]!- poczułam na swoim przegubie mocny uścisk męskiej dłoni.
Odwróciłam się.
-Zostań na dłużej- Niall uśmiechnął się i musnął wargami moje usta i pociągnął za rękę.
Pobiegłam za nim. Przyjeżdżając tutaj liczyłam na dwa tygodnie z Chris'em. Teraz liczę na nowy etap mojego życia... Z Niall'em.


"Miłość kpi sobie z rozsądku 
I w tym jej urok i piękno"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miałam dziś czas, więc wrzucam :) Zmieniłam ostatnio wygląd bloga, jaśniejsze tło. Dajcie znać jak wam się podoba to i imagin :)
A teraz życzę wam wszystkim dużo szczęścia i radości w te święta. Smacznego jajka i oczywiście mokrego dyngusa <3
Cytat: Andrzej Sapkowski