Liam
Ledwo łapiąc oddech wbiegłam na górę po drewnianych schodach w domu mojej przyjaciółki. Jednym, mocnym szarpnięciem otworzyłam drzwi. Zdyszana oparłam się o futrynę i błagalnym wzrokiem spojrzałam na [I.P], która beztrosko leżała na łóżku z laptopem na brzuchu. Wychyliła głowę i posłała mi uśmiech. Wywróciłam oczami i z trudem utrzymując się na nogach podeszłam bliżej i zmęczona opadłam na pachnącą pościel. Spadła mi kondycja, ale kto po dwudziestu minutach szaleńczego biegu miałby jeszcze siły?
-Co tam?- spytała cicho wciąż stukając w klawiaturę.
-Ty też zapomniałaś... Miałyśmy pomóc chłopakom przygotować imprezę- przypomniałam jej.
-Jeszcze przed południem. Mamy dużo czasu, ale lepiej już chodźmy- pośpieszyłam ją.
-Jak? W piżamie pójdę?!- oburzyła się i poszła do łazienki.
Czekałam na nią już dobre kilkanaście minut kiedy usłyszałam swój telefon.
-Cześć Perrie!- odebrałam
-Hej [T.I]! Gdzie wy jesteście?- to był dobrze znany mi chrypliwy głos.
-Och! Jestem u [I.P]. Przecież wiesz, że musi się wystroić- westchnęłam ciężko.
-Pośpieszcie się. Przebierzecie się później, a boję się, że sami sobie nie poradzimy- powiedziała już lekko zdenerwowana.
-Ale ona nie zakłada sukienki!- mnie również puszczały nerwy.
-Wyciągnij ją z tego domu!- rozkazała i rozłączyła się.
Zayn znalazł sobie fajną dziewczynę. Była bardzo miła i zabawna, ale gdy coś wytrącało ją z równowagi była nieobliczalna. A może po prostu niecierpliwa...
-Wyłaź już! Louis lubi jak jesteś bez makijażu!- walnęłam w drzwi do jej łazienki.
-Ale wtedy wyglądam tragicznie!- usłyszałam w odpowiedzi.
-Dzwoniła Perrie, jest zła jak osa- wiedziałam, że to ją przekona.
I rzeczywiście chwilę później stała przede mną ubrana w niebieskie rurki i białą koszulkę z krótkim rękawem.
-Chodźmy- pociągnęłam ją w stronę wyjścia.
-A śniadanie?- jęknęła, gdy mijaliśmy kuchnię.
-Horan na pewno się z tobą czymś podzieli- opuściłyśmy jej mieszkanie.
Po kolejnych kilkunastu minutach truchtu dotarłyśmy do domu naszych gwiazdorów. Bez pukania wparowałyśmy do środka. Oczy wszystkich domowników zwróciły się na nas. Niall zawiesił się z kubkiem napoju w ręce, Zayn pomachał mi wychylając się zza barku. Na taborecie stał Harry w samych bokserkach i wieszał kolorowe lampki przy oknie. Obok stała dziewczyna Malik'a i podawała mu kolejne, splątane kabelki.
-Hello, dziewczyny!- po poręczy schodów zjechał Louis.- Cześć Słońce- objął [I.P] w pasie i cmoknął ją w policzek.
-Cześć- opowiedziała mu uśmiechem.
-Co tan [T.I]?- brunet z grzywką przesłaniającą mu czoło zwrócił się do mnie.
-Nic specjalnego... Gdzie Liam?- weszłam dalej uważnie rozglądając się po sali.
-Daddy pojechał na zakupy- usłyszałam Harry'ego, który szczerzył się do mnie z góry.- Cześć!
-Hej!- zaśmiałam się.- A to nie są czasem ozdoby choinkowe?- wskazałam palcem lampeczki, które trzymał w rękach.
-Są... Ale coś świecić musi- wzruszył ramionami i powrócił do poprzedniego zajęcia.
-Czy ktoś mi może do cholery jasnej pomóc z tymi torbami?!- w drzwiach stanął mój chłopak.
Uśmiechnęła się od ucha do ucha i rzuciłam się na Liam'a. Chłopak objął mnie w talii i lekko uniósł do góry.
-[T.I]! Nareszcie jesteś!- uśmiechnął się i tak jak zwykle pocałował mnie na powitanie.
-Pomogę Ci z tymi zakupami- splotłam nasze palce i wyszliśmy na podwórko. Liam cały czas się do mnie uśmiechał.
-O matko! Ileż tego!- zdziwiłam się, gdy chłopak otworzył bagażnik.
Poczułam jego ciepłe dłonie na moich biodrach.
-Nie tak dużo- mruknął mi do ucha i złożył pocałunek na mojej szyi.
Uśmiechnęłam się i obróciłam twarzą mojego chłopaka. Ten przycisnął swoje usta do moich. Popchnął mnie lekko napierając na moje ciało. Usiadłam na brzegu samochodu przewracając kilka reklamówek z kupionymi produktami. Ręce przeniosłam na jego krótko obcięte włosy. Podczas pocałunków poczułam jak się uśmiecha.
-Uwielbiam jak to robisz- powiedział cicho i ponownie zaczął całować mój obojczyk.
Odchyliłam głowę przymykając powieki. Po chwili znów złączył nasze usta pochylając się nade mną jeszcze bardziej.
-Ekhm- usłyszeliśmy ciche chrząknięcie.
Liam odsunął się ode mnie na kilka centymetrów i odwrócił głowę, by sprawdzić kto nam przeszkodził. Jak się okazało przed drzwiami stał Niall.
-Wygonili mnie, żebym wam pomógł, bo wam coś nie idzie- zaśmiał się i puścił nam oczko.
Ciemnooki jeszcze raz mnie pocałował, westchnął ciężko i złapał dwie reklamówki. Minął blondyna ze wściekłą miną i wszedł do domu. Podniosłam się i również chwyciłam torbę. Obok stał Niall.
-Wybaczysz, że wam przerwałem?- zarechotał.
-Nie wiem- odpowiedziałam śmiechem i poszłam w ślady Liam'a,
Po kilku kursach do auta, wszystkie zakupy leżały w kuchni.
-Kupiłeś alkohol?- do środka wparował Zayn.
Mój chłopak uśmiechnął się krzywo, a ja zaczęłam chichotać.
-No jak tak można?! Jadę do sklepu!- krzyknął Mulat i już go nie było.
***
-Jezu! Ale tu tłok!- pisnęła [I.P], gdy przeciskając się przez tłum ludzi próbowałyśmy dostać się do łazienki.
Wreszcie nam się udało. Przekręciłyśmy zamek w drzwiach i z ulgą siadłyśmy na podłodze.
-Nie wiedziałam, że zaprosili pół Londynu- westchnęłam zmęczona.
Moja przyjaciółka tylko wzruszyła ramionami. Wcale mi się nie podobało to, że w domu chłopców było tyle w większości obcych ludzi. Jutro rano wyjeżdżają w trasę, a ja miałam nadzieję, że ten ostatni wieczór spędzę z moim ukochanym. A poza tym alkohol. Wiedziałam, że jest go dużo, a Harry z Zayn'em nie będą w stanie podnieść się z podłogi.
-Impreza trwa już dwie godziny- oznajmiła [I.P].
Dwie godziny, a ja nawet nie zamieniłam słowa z Liam'em. Był zbyt zajęty zabawianiem gości. Nagle usłyszałyśmy walenie do drzwi.
-Zajęte!- próbowałam przekrzyczeć głośną muzykę.
-[T.I]?! To ty?!- rozpoznałam głos Lou.
Otworzyłam drzwi. Chłopak wpakował się do łazienki i od razu przytulił blondynkę stojącą obok mnie.
-Czemu tu siedzicie?- zapytał z troską.
-Tam jest tyle ludzi! Dom wam rozniosą!- powiedziałam nie kryjąc swojego niezadowolenia.
-Liam cię szuka- odparł zmieniając temat.
Bez słowa wyszłam z pomieszczenia zostawiając ich samych. Zaczęłam błądzić po pokojach szukając chłopaka. Zastałam go na środku salonu rozmawiającego z jakimś facetem. Podeszłam bliżej. Odwrócili się. Na twarzy Liam'a zagościł szczery uśmiech. Objął mnie i pocałował w policzek.
-Chodźmy stąd- złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
Kilka minut później powoli, trzymając się za ręce szliśmy w stronę niewielkiego jeziorka. To miejsce stawało się magiczne, gdy zapadał zmrok.
-Nie tak to miało wyglądać- spuścił głowę.- Przepraszam za ten wieczór, Chciałem, by był wyjątkowy- tłumaczył się cicho.
Mocniej ścisnęłam jego dłoń.
-Noc jeszcze młoda. Mamy dużo czasu, żeby sprawić, by była wyjątkowa- posłałam mu pocieszający uśmiech.
Niedługo potem siedzieliśmy nad brzegiem jeziora. Wpatrywałam się w srebrzystą taflę wody. Siedzieliśmy przytuleni, uśmiechnięci, otuleni światłem księżyca i lekkim, chłodnym wiatrem. Nagle, przez jedną głupią myśl w moich oczach pojawiły się łzy, które po chwili spływały po moich policzkach. Liam przycisnął mnie do siebie.
-Nie płacz [T.I]. Dobrze wiesz, że cię kocham i nigdy cię nie zostawię- szepnął mi do ucha.
-Kiedy właśnie to robisz... Zostawiasz mnie- po raz kolejny zaniosłam się płaczem.
Usłyszałam cichy szloch. Pojedyncze łzy Liam'a kapały na moje ramiona.
-Nie płacz- teraz to ja go pocieszałam.
-Nie chcę cię zostawiać.
-Ale musisz... To twoja kariera. Nie możesz ich zawiść- mówiłam.
-Kocham Cię [T.I]. Proszę nie zapomnij o mnie- zajrzał mi w oczy.
Bał się tego...
-Nie mogłabym...
Zaczął szukać czegoś w kieszeni spodni.
-Kocham Cię- powtórzył i założył mi na szyję jakiś wisiorek.
Przytuliłam się do niego ponownie zalewając łzami.
***
-[T.I]- te słowa mnie obudziły.
Powoli otworzyłam oczy. Przed sobą ujrzałam uśmiechniętego Liam'a. Uśmiechał się, lecz jego oczy były zaczerwienione.
-Usnęłaś... Musisz wracać do domu... Już wschodzi słońce...- jego policzki znów były mokre.- Ja też muszę iść- dodał.
Dopiero teraz dotarły do mnie jego słowa. Więc to jednak nie był koszmar...
-Wstawaj- podciągnął mnie do góry.- Nie mogę cię odprowadzić.
-Zostanę tu jeszcze...
-Nie... [T.I] to nie jest dobry pomysł- mruknął.
-Liam!
Pochylił się nade mnę i złożył na moich ustach ostatni delikatny, a zarazem namiętny pocałunek. Czułam jego miłość i silny ból.
-Kocham Cię- powiedział i po prostu odszedł.
Stałam sama, zalana łzami ze wspomnieniami i pewną miłością w sercu.
"I could promise you my heart don't cry,
But would it all make sense?"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Liam na miły, piątkowy wieczór :) Ja żegnam się z wami na kolejny tydzień i wyprowadzam się chwilowo z domu, więc nie sądzę, że coś ukaże się przed kolejnym weekendem. Tymczasem trzymajcie się i oczywiście komentujcie!
Cytat: Tom Odell "Sense".
Cytat: Tom Odell "Sense".


Jest boski. Szkoda tylko ze tak nie dzieje sie w rzeczywistosci
OdpowiedzUsuńA szkoda :c Dziękuję :)
UsuńZdecydowanie najlepszy post dodany tutaj
OdpowiedzUsuńSuuuuuuuuuuper *0*
OdpowiedzUsuńCały czas utwierdzasz mnie w przekonaniu, że piszesz obłędnie <3
Pozdrowionka xx
O Boziuuu, dziekuje ♡
UsuńJak zwykle rozdział cudowny *o*
OdpowiedzUsuńCudownie piszesz i masz to tego wielki talent :*
Pliss dal teraz coś z Niall'em
Pozdrawiam i dalszej weny życzę ♥
Jej! Dziekuje ♡
UsuńNie ten najblizszy, ale kolejny to na 100% Nialler!
Pozdrawiam :)
Jak zwykle BOSKO !!!!
OdpowiedzUsuńzapraszamy do nas
http://you--will-always-be-in-my-heart.blogspot.com/
słodkie a zarazem smutne ;c ♥
OdpowiedzUsuńhttp://still-the-one-ff.blogspot.com/