Louis
-Eleanor! Długo się jeszcze będziesz stroić?!- wrzasnęłam stojąc przed drzwiami prowadzącymi do łazienki w domu mojej przyjaciółki.
-Właź!- odkluczyła drzwi.
Weszłam do środka. Wysoka brunetka właśnie malowała rzęsy nową maskarą. Oparłam się plecami o ścianę i czekałam, aż skończy.
-Na jaki kolor pomalować oczy?- zapytała patrząc na paletę cieni do powiek.
-Weź jakiś jasny kolor- poradziłam jej.
-Chyba użyję czarnego- oznajmiła i zaczęła się malować.
-Przecież nigdy się tak nie malowałaś- skrzyżowałam ręce piersi.
-Daj spokój [T.I]! Louis'owi się to podoba!- odpowiedziała lekceważącym tonem.
Zmierzyłam ją wzrokiem. Miała na sobie krótką, obcisłą, czerwoną spódniczkę i szarą bluzeczkę z ogromnym dekoltem. Na nogi włożyła wysokie, czarne szpilki, w których ja pewnie bym się zabiła. Ten cały Tomlinson nieźle zawrócił jej w głowie. Odkąd zaczęła się z nim umawiać inaczej się ubiera i mocniej maluje. Dziś razem z El idę do tego chłopaka. Normalnie nie byłabym zaproszona, ale jego kumpel bardzo chciał się ze mną spotkać. Nie wiem czemu, ale się zgodziłam. Może troszkę jej zazdrościłam? Tak czy siak, ja nie przywiązywałam większej uwagi do mojego dzisiejszego wyglądu. W końcu wybierałyśmy się tylko na kawę. Założyłam czarne szorty, biało-niebieski T-shirt i szarą bluzę. Jak zwykle miałam na sobie tenisówki.
-Och [T.I]! Adrien to naprawdę fajny chłopak. Serio ci nie zależy?- Eleanor pokręciła głową.
-Serio! Czy możemy iść?- wyszłam z mieszkania zamykając drzwi nieco głośniej niż zwykle.
Wsiadłam do jej samochodu i jeszcze przez chwilę na nią czekałam.
Kilkanaście minut później zatrzymałyśmy się przed wielką willą. No tak... Musiała ona pomieścić pięciu chłopaków, którzy rozpoczynali karierę muzyczną. Dostali się do X Factor i udało im się. Są w trakcie nagrywania swojej już czwartej płyty.
-Louis!- pisnęła El, gdy w drzwiach stanął średniego wzrostu brunet w czerwonej koszuli.
Nie dziwiłam się dlaczego moja przyjaciółka spędza tyle czasu przed lusterkiem. Dla takiego przystojniaka było warto. Brunetka przytuliła chłopaka, który ze sztucznym uśmiechem przyciągnął ją do siebie. Patrzyłam zdziwiona na tą scenę jakbym była w teatrze, a Louis był marnym aktorem.
-To jest [T.I]- przedstawiła mnie El.
Chłopak podał mi rękę i melodyjnym głosem wypowiedział swoje imię. Uścisnęłam jego dłoń. Pod wpływem dotyku jego ciepłej skóry w moim brzuchu pojawiło się stado motylków. O nie! [T.I], dobrze wiesz czym to grozi! Nie wolno ci! Niebieskooki zaprosił nas do środka. Weszliśmy do ogromnego salonu. Na jeden z kanap siedział wysoki chłopak z brązową grzywką lekko opadającą na czoło. Jak się domyślam był to Adrien. Louis usadził mnie obok niego. Sam, wraz z El usiadł naprzeciwko.
-Chcecie coś do picia?- spytał Lou i poszedł do kuchni.
Zostaliśmy we trójkę. Moja przyjaciółka nie zwracając na mnie uwagi zaczęła bawić się swoim telefonem.
-Więc... Ile masz lat [T.I]?- Adrien przysunął się do mnie.
-Osiemnaście...- odparłam niepewnie.
-To może wyskoczysz ze mną w sobotę na drinka? Niedawno otworzyli nowy klub...- na jego twarzy pojawił się pewny uśmieszek.
To prawda. Uśmiech miał piękny, ale jego pewność siebie mi się nie podobała.
-Sobotę mam zajętą- mruknęłam.
-Cóż... To może za tydzień?- spytał i złapał mnie za rękę.
-Może- rzuciłam oschle i zabrałam dłoń.
Na szczęście Turner nie zdążył wykonać żadnego ruchu, bo w pokoju pojawił się Louis. Siadł obok Eleanor, która nadstawiła policzek. Chłopak wywrócił oczami i złożył na nim szybkiego całusa. Poczułam na swoim ramieniu czyjś dotyk. Jak się okazało to Turner mnie obejmował. Wzdrygnęłam się. Mój Boże, co on sobie wyobraża?! Odsuwałam się dotąd, aż napotkałam oparcie sofy. Co gorsza chłopak był obok i wciąż mnie obejmował. Spojrzał na swoją przyjaciółkę, która wciąż grzebała w komórce. Napotkałam znudzony wzrok jej chłopaka. Kiwnęłam głową wskazując na Adrien'a i tym samym szukając pomocy.
-Ktoś jest może głodny?- wstał.- Pójdę coś przygotować. [T.I], pomożesz mi?- spojrzał na mnie.
-Tak, tak idź... Może wreszcie przestaniesz się nudzić- poradziła Eleanor.
Z chęcią poszłam za Louis'em do kuchni. Odetchnęłam z ulgą, gdy oparłam łokcie na blacie stołu.
-Jesteś moim bohaterem!- zaśmiałam się.- A twój kolega jest strasznie nachalny- usiadłam na krześle.
-Tak... Adrien jest narwany... Powiedz mi, [T.I] czego nienawidzi Eleanor?- postawił przede mną talerzyk z truskawkami.
-A po co ci to wiedzieć?- zdziwiłam się.
-Bo chcę jej kupić prezent- sięgnął po jeden z owoców.
-Nie powinieneś więc pytać co lubi?
-Nie...- odwrócił głowę.- Bo chcę z nią zerwać- mruknął cicho, a mnie wbiło w krzesło.
-Jak to... Zerwać?
Louis odwrócił się, wyjął mnóstwo różnych produktów z lodówki i zaczął robić kanapki.
-Ne widziałaś jak ona się ubiera? W takiej sukieneczce to mogłaby stać... Wiesz o czym mówię- puścił mi oczko.
-Ona uważa, że to cię pociąga- mówiłam oszołomiona.
-Kilka razy próbowałem jej to powiedzieć, albo na zakupach zaproponować coś bardziej...
-Stosownego?
-Normalnego... Ale ona nawet nie chce o tym myśleć- westchnął ciężko.
-Tak... Ostatnio jej trochę odbiło...- przyznałam mu rację.
Zeszłam z krzesła i usiadłam na stole. Louis odwrócił się i zatrzymał gwałtownie, gdy mnie zobaczył.
-Tam wygodniej?- uśmiechnął się.
Chyba po raz pierwszy tego dnia naprawdę szczerze. Mój brzuch znowu nawiedziły setki motylków. Chłopak podszedł do mnie i wziął do ręki jedną z czerwonych truskawek.
-Masz ochotę?- obrócił ją w palcach i przysunął mi do ust.
Ugryzłam kawałek, a Louis zjadł połowę. Posłał mi kolejny, zniewalający uśmiech i zaczął się do mnie przybliżać. Położył słonie na moich biodrach i stanął na palcach, by musnąć słodkimi ustami moje wargi. Nie ukrywałam, że bardzo mi się to podobało, więc pozwoliłam mu na pogłębienie pocałunku. W porę jednak się opamiętałam i pomimo przyjemności odsunęłam się od młodego chłopaka.
-Nie możemy! Jesteś przecież chłopakiem mojej przyjaciółki!- przypomniałam mu.
-Już niedługo- ponownie się do mnie zbliżył, lecz tym razem spotkał się z moim oporem.
-Nie! Louis, zapomnijmy o tym co tu się stało- powiedziałam i zeskoczyłam na podłogę.- I zrób te kanapki- pośpieszyłam go i ze wściekłą miną opuściłam kuchnię.
Ona jest dla mnie jak siostra, nie mogę jej tego zrobić. Kocha go...
***
-[T.I] musimy pogadać- usłyszałam stanowczy ton Eleanor.
Wyczuwałam, że jest zdenerwowana. El bardzo rzadko wpada w złość, więc wiedziałam. że to coś poważnego.
-Co jest?- spytałam siadając na łóżku obok niej.
Przez chwilę nic nie mówiła i siedziałyśmy w zupełnej ciszy. Popatrzyłam na nią i czekałam, aż wreszcie to z siebie wyrzuci.
-Jak skutecznie spławić chłopaka?- zadała mi dziwne pytanie, ale w szybkim czasie je sobie wytłumaczyłam.
-Nie mów, że Turner też się do ciebie przystawiał!- powiedziałam to co pierwsze przyszło mi na myśl.
-Nie, nie- pokiwała przecząco głową.- Muszę rozstać się z Louis'em- na te słowa moje serce mocniej zabiło.
-Ale... Ale czemu?- pytałam nie dowierzając.
Czyżby dowiedziała się o tym, co... Co robiliśmy? Albo nas widziała? To niemożliwe...
-To... On jest nie dla mnie. Po prostu nie pasuję do jego sławnego otoczenia. Ten związek nam nie wyjdzie, a poza tym wydaje mi się, że jemu też się znudziłam. A może ma kogoś na boku...- mówiła patrząc za okno.
Po cichu, bojąc się, by przypadkiem mnie nie usłyszała, odetchnęłam z ulgą.
-Tylko jak mu to powiedzieć?
-Po prostu powiedz... Uwierz mi... Nie będzie zły- poklepałam ją po ramieniu.
-Pójdziesz ze mną?- zapytała, a ja się zgodziłam.
W końcu to moja przyjaciółka.
***
Jak długo można zrywać?! Siedzą w tej kawiarni już prawie dwie godziny. A ja czekam na Calder na ławce przed budynkiem. Obiecałam jej, że tu będę i zareaguję, gdyby coś poszło nie tak. Zamierzałam dotrzymać słowa, ale nie byłam pewna ile tego zniosę. Na razie nie działo się nic, a ja zdążyłam wynudzić się jak mops. Słuchawki na uszach w niczym mi nie pomagały. Rozglądałam się dookoła i z niecierpliwości aż tupałam nogami. Nareszcie drzwi się otworzyły i stanęła w nich moja ciemnowłosa przyjaciółka, a obok Louis. Co najbardziej mnie zdziwiło, oboje się uśmiechali. Wyłączyłam muzykę i niepewnym krokiem zbliżyłam się do nich. El od razu mnie przytuliła.
-To co? My się zbieramy. Pa Louis!- machnęła w jego stronę i pociągnęła mnie za sobą.
-[T.I]- usłyszałam głos jej byłego chłopaka.
Odwróciłam się, żeby móc na niego spojrzeć.
-Możemy porozmawiać?- zatrzęsłam się, a w odpowiedzi kiwnęłam głową.
-Eleanor idź do domu. Wpadnę do ciebie wieczorem- zwróciłam się do szczupłej brunetki.
Nic nie powiedziała. Cmoknęła mnie w policzek i po chwili zniknęła za rogiem.
Popatrzyłam na Louis'a. Uśmiechał się do mnie tak samo jak przeszło dwa tygodnie temu. I te dwa tygodnie bez przerwy siedział mi w głowie i nic nie było wstanie mnie od niego oderwać. Przełknęłam głośno ślinę próbując powstrzymać dreszcze, które zawładnęły moim ciałem, gdy poczułam jego dłoń na swoim policzku. Uniosłam głowę i spojrzałam w jego piękne, szaroniebieskie oczy. Pochylił się i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Tak samo jak ostatnio odsunęłam się od chłopaka. Przyglądał mi się z żalem.
-A co jeśli ja też okaże się nieodpowiednia?- spytałam bojąc się tego co czeka mnie dalej.
Bałam się odpowiedzi.
-Ty jesteś idealna... Pod każdym względem- powtórnie zaczął mnie całować.
Tym razem się nie odsunęłam. Tym razem mu zaufałam. Tym razem się zakochałam.
"Nie staraj się być ideałem.
Znajdź osobę, dla której już nim jesteś"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wesoły, dosyć zwyczajny Louis na ten wtorkowy wieczór! :) Miłego czytania, i miłego tygodnia bez sprawdzianów. Do następnego!
Cytat: Własny
Cytat: Własny
Turner, Adrien czy Harry?
OdpowiedzUsuńMusisz się zdecydować..
Co do opowiadania calkiem niezłe i widać ze masz do tego talent ;)
Wyczulam ze nie lubisz Eleanor ;) Ale to nie ma znaczenia bo ogólnie całość jest super i podoba mi się jak piszesz ;) Dodawaj coś częściej ;* Ja zawsze czytam i staram się zostawić mój ślad xd Plissss daj coś z Niallem bo dawno nie było <3 ~ Oliwia
Och, Boże, uratowałaś mnie, dziękuję!
UsuńW zeszycie było Harry, ale na szybko stwierdziłam, że będzie ich zbyt dużo, w poprzednim imaginie też był Lou i Hazza.
Przeoczyłam, dziękuję :)
Adrien, a Turner to jego nazwisko :) Pomiędzy tym nie ma co decydować.
Ach no i niektózy wyczuwają, że nie lubię Perrie, a inni, że Eleanor. Jestem do nich neutraknie nastawiona. Nie ma to związku z tym czy ją lubię czy nie, to obecna dziewczyna Lou, więc chcąc pokazać tu scenę zerwania dla innej, nie mam zbyt dużego wyboru :)
A imaginy idą w kolejności, następny z Niall'em, spokojnie :)
Dziękuję za każdy komentarz i poprawki <3
Świetny ♥
OdpowiedzUsuń/MrsNat
Mmm *o*
OdpowiedzUsuńŚwieeetny <3
♡
UsuńBOSKI !!! <3
OdpowiedzUsuńZAPRASZAMY DO NAS
http://you--will-always-be-in-my-heart.blogspot.com/
Tori and Van <3
ooo.. ale kochane ♥
OdpowiedzUsuńzapraszam w wolnym czasie do mnie ;3
http://still-the-one-ff.blogspot.com/