Zayn
-Właź na tą deskorolkę i wio!- popchnęła mnie [I.P].
Rzuciłam jej mordercze spojrzenie. Ona była w tym świetna i uparła się, że i mnie tego nauczy. Żałuję, że się na to zgodziłam.
-No... Już! Pośpiesz się!- powiedziała wywracając oczami.
Stanęłam na desce z trudem utrzymując równowagę. Nagle poczułam czyjeś dłonie na ramionach. Zanim zdążyłam się obejrzeć, z piskiem runęłam na ziemię. Deskorolka już beze mnie zjechała z niewielkiej (bo na większą nie miałam odwagi) górki. Usłyszałam za sobą drwiący śmiech mojej przyjaciółki. Wciąż leżąc na asfalcie spojrzałam na nią. Stała zgięta wpół trzymając się za brzuch. Ponownie zgromiłam ją wzrokiem i już miałam się podnosić, gdy obok mnie ktoś się zatrzymał. Spojrzałam w górę. Chłopak stał na deskorolce. Miał zielone trampki i zwykłe, granatowe dżinsy. Zadarłam głowę, by zobaczyć jego białą koszulkę, a potem twarz o ciemnej karnacji. Wychwyciłam kolor jego oczu i blond pasemko na kruczoczarnej grzywce. Raczej szamponetka, bo kolor był wyblakły. Z zaskoczenia zatkałam ręką usta. Jak się okazało nawet [I.P] zamilkła.
-Nic ci nie jest?- usłyszałam jego miękki głos i myślałam, że zaraz zacznę wrzeszczeć lub zemdleję lub w ogóle nie wyduszę z siebie żadnego słowa.
Miałam ochotę w całości oddać się tej rozkoszy, jaką było odtwarzanie w pamięci jego tonu, lecz po chwili przypomniałam sobie, że leżę na środku drogi przed Zayn'em Malik'iem.
-Nie...Nic- powiedziałam cicho.
Z jego ust wydobył się cichy chichot. W środku mnie wybuchła panika, wyszłam na idiotkę.
-Wstawaj!- wyciągnął rękę w moją stronę.
Co mam teraz zrobić? Skorzystać z jego pomocy, czy sama niezgrabnie przetoczyć się na brzuch, potem uklęknąć i dopiero wstać? Niepewnie uścisnęłam jego dłoń. Jedno, mocne szarpnięcie i już stałam na własnych nogach.
-Twoja?- chłopak wyciągnął zza pleców czarno-różową deskorolkę na której nie tak dawno stałam.
Przez ułamek sekundy, ale stałam...
-Jej- kiwnęłam głową w prawą stronę wskazując na stojącą nieopodal [I.P].
Dziewczyna uśmiechnęła się słodko, wyciągnęła jedną rękę i pomachała w naszą stronę. Piosenkarz schylił się, położył deskorolkę na ulicy i popchnął ją w stronę brunetki.
-Jestem Zayn- spojrzał na mnie.
-Wiem- rzuciłam nie zastanawiając się nad tym co mówię.
Patrzyłam się na swoje buty. Zapanowała niezręczna cisza. Kolejny raz skarciłam się w myślach za swoje zachowanie.
-W odpowiedzi chciałem raczej usłyszeć twoje imię- Mulat ponownie wydał z siebie chichot, który tym razem nie brzmiał kpiąco.
Mimo to poczułam jak moje policzki zalewają się szkarłatnym rumieńcem.
-[T.I]... A to [I.P]- wskazałam na dziewczynę stojącą obok.
-Nie łam się... Początki są zawsze trudne, ale nie rezygnuj. Deska jest fajna!- obdarzył mnie promiennym uśmiechem i zaraz wskoczył na kawałek drewna z przyczepionymi do niego czterema kółkami i odjechał.
Tym dla mnie była deskorolka, niczym interesującym. Stałam w bezruchu patrząc przed siebie tak jakby ktoś zamienił mnie w kamień. Mój brzuch nawiedziło stado motyli, a na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Ocknęłam się dopiero, gdy usłyszałam przeraźliwy pisk [I.P], która wciąż wrzeszcząc wskoczyła mi na plecy. To znaczyło, że Zayn był wystarczająco daleko i nie mógł nas usłyszeć. O mało co znów nie upadłam. Zrzuciłam ją z siebie.
-Uspokój się!- krzyknęłam, by po chwili razem z nią wybuchnąć głośnym śmiechem.
-Czy ty wiesz co przed chwilą zrobiłaś?!- usiadła na jezdni.
Usadowiłam się obok niej.
-Wywinęłam orła przed najprzystojniejszym facetem świata?- moje policzki znów przybrały czerwonego odcieniu.
-No właśnie- przyznała mi rację.- Ale przynajmniej cię zauważył... Dziewczyno! Ty z nim rozmawiałaś- chwyciła mnie za ramiona i potrząsnęła mną.
-Zostaw mnie! Podniecasz się tym bardziej niż ja sama- zaśmiałam się.- Ależ on jest boski. Wiesz, jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach- rozmarzona patrzyłam na przyjaciółkę.
-Jak myślisz... Spotkacie się jeszcze?- spytała.
Pokiwałam przecząco głową.
-Oszalałaś?! Chyba na jego koncercie! Nie ma co marzyć!- powiedziałam pewnie, lecz po chwili dopadły mnie dziwne myśli.
Przecież do tej pory też marzyłam o spotkaniu swojego idola... A jednak się spełniło.
-To co? Jutro też na deskę?- ten uśmieszek ani na chwilę nie znikał z twarzy [I.P].
-Wiesz co?- zastanowiłam się przez chwilę.- Tak, jutro też!
-I to rozumiem!- przybiła mi piątkę i znów zaczęłyśmy się śmiać.
***
-Dobra! Jest super! Utrzymujesz równowagę! Teraz lekko się odepchnij!- [I.P] udzielała mi cennych porad, choć mogę się założyć, że poszłoby mi to lepiej bez jej denerwującego głosu za plecami.
Nie byłam do końca pewna tego co robię, ale postanowiłam zaryzykować. Postawiłam jedną stopę na ziemi i delikatnie się odepchnęłam. Sekundę później leżałam an ulicy. Moich uszu dobiegł głośny śmiech [I.P]. Zawsze się ze mnie śmiała, a mnie zaczynało to już irytować. Dobrą zabawę przerwał dźwięk jej komórki. Słyszałam tylko strzępki tej bardzo krótkiej rozmowy.
-[T.I]- odezwała się.- Moja mama dzwoniła. Muszę wracać do domu- spojrzała na mnie ze smutkiem, choć widywałyśmy się prawie codziennie.
-Wiesz... Ja chyba jeszcze zostanę- powiedziałam podchodząc do niej.- Tylko nie obrażaj się, że cię nie odprowadzę.
-Tym razem ci wybaczę- puściła mi oczko.- Zostawić ci deskę?- zaśmiała się.
-Nie, dzięki- przytuliłam się.- Do zobaczenia!- pomachałam jej.
Odwróciła się i ruszyła w przeciwną stronę. Zrobiłam to samo i powoli szłam poboczem. Właściwie nie miałam pomysłu na to co mogłabym tutaj robić sama, więc postanowiłam udać się do centrum spotkań wszystkich ludzi z mojego miasteczka, a więc do parku. Był środek lata i piękne słońce, dlatego parkowymi alejkami przemieszczało się mnóstwo dzieci. Niektóre jeździły na rolkach, inne na hulajnogach lub rowerach. Starsi ludzie siedzieli na ławeczkach, albo spacerowali trzymając się pod rękę. Usiadłam na jednej z ławek. Przyglądałam się tafli jeziora, które znajduje się nieopodal.
-Witaj [T.I]- cichy, męski głos, który nie brzmiał zbyt znajomo.
Odwróciłam się. Przed sobą ujrzałam rozpromienioną twarz Zayn'a. Odwzajemniłam gest.
-Mogę się dosiąść?- spytał i po chwili usadowił się obok mnie.
Właściwie nie czekał na moją odpowiedź.
-Pewnie... Cześć- byłam nieco zmieszana, trochę zdziwiona i powiedziałam to nieco później niż powinnam.
-Sama jesteś?- rozejrzał się dookoła szukając pewnie mojej koleżanki.
W jego głosie było coś co przypominało mi ukrytą nadzieję, ze szczyptą wstydu.
-Byłam z [I.P], ale musiała wcześniej wrócić.
-I jak? Porzuciłaś deskorolkę?- zaśmiał się cicho.
-Em... Próbowałam dzisiaj, ale wciąż marnie mi to wychodzi- skrzywiłam się.
-Mogę ci pomóc- odwróciłam głowę, bym mogła na niego spojrzeć.- Oczywiście jeśli chcesz- dodał szybko.
Nie wydałam z siebie żadnego dźwięku. Chyba zbyt długo and wszystkim się zastanawiam. A teraz zastanawiam się nad... Zastanawianiem się... Och, to idiotyczne!
-Wskakujesz?- położył deskę na ścieżce.
-Okay- zgodziłam się.
Wzięłam głęboki oddech. Spokojnie [T.I]... Nie możesz zbłaźnić się przed nim. Nie przed Zayn'em. Stanęłam na desce lekko się chwiejąc. Odepchnęłam się i może po ponad sekundzie jazdy straciłam równowagę. Poczułam, że lecę do tyłu i byłam przygotowana na ból jaki zaraz poczuję, ale coś uchroniło mnie przed upadkiem. Złapał mnie Zayn.
-Rzeczywiście nie masz do tego talentu. To całkiem proste- podniósł mnie i puścił, chociaż wcale mi to nie przeszkadzało.- Spróbujemy inaczej...
***
-Ścigamy się do fontanny?!- krzyknął stojący obok brunet.
Nie mogłam odmówić rywalizacji z Zayn'em. Bez słowa wskoczyłam na swoją nową deskorolkę i popędziłam z górki. Za sobą usłyszałam oburzonego Malik'a, który ruszył za mną w pogoń. W myślach siedziało mi tylko to, że to co robię jeszcze niedawno było dla mnie zupełnie nierealne. Dziś się tym bawię! Jeszcze tylko trochę i... Tak! Nareszcie pierwsza! Z triumfalnym uśmiechem na twarzy spojrzałam na zdyszanego chłopaka.
-Dałem ci wygrać!- pogroził mi palcem.
-Och, z pewnością!- parsknęłam śmiechem.- Po prostu jestem lepsza!- wystawiłam język.
-Nieładnie!- krzyknął i podbiegł do mnie.
Zaczął mnie łaskotać, co wywołało u mnie salwę śmiechu, by po chwili wziąć mnie na ręce i wrzucić do chłodnej wody przelewającej się w fontannie. Wynurzyłam się i znowu wybuchłam śmiechem patrząc jak Zayn wskakuje do niewielkiego zbiornika wodnego w którym aż roiło się od drobnych monet, które ludzie wrzucali na szczęście. Usłyszałam jego śmiech.
-[T.I]- spojrzałam na niego.
Wyraźnie spoważniał, kiedy zaczął się do mnie przybliżać. Chwycił mój podbródek i uniósł do góry. Zajrzałam w jego śliczne oczy.
-Zrób to- powiedziałam sobie w myślach, a on właśnie wtedy, jak na zawołanie złączył nasze usta w najcudowniejszym i najdelikatniejszym pocałunku jakiego kiedykolwiek doświadczyła. Chwilę później odsunął się ode mnie.
-Ścigamy się do budki z lodami ?- zaproponował z uśmiechem od ucha do ucha.- A kto przegra ten tradycyjnie stawia!
Zadowolona pokręciłam głową i wyszłam z fontanny. Wyciągnęłam Zayn'a i przyciągnęłam do siebie. Pocałowałam do i uciekłam.
-Wygram!- i cała mokra ruszyłam w stronę mety.
"Ten świadomy stan ogromnego szczęścia
I to tylko dzięki jednej, przypadkowo poznanej osobie"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trochę wcześniej niż zwykle i może odrobinę krócej niż zwykle, ale jutro wyjeżdżam... Och witaj Norwegio! <3 I nic nie dodam przez długi weekend, bo nie będę miała dostępu do swoich prac, ale może uda mi się tam coś skleić? Kto wie :) Komentujcie, wysyłajcie dalej i dobrych, wolnych dni :D
Cytat: Nieznany
Cytat: Nieznany
Świetny jak zawsze ♥
OdpowiedzUsuńNie wiem po prostu co już tu napisać...
Podrowionka i udanego wyjazdu ♡
Dziekuje :*
UsuńCokolwiek, wszystko przyprawia mnie o usmiech na twarzy.
Ciesze sie, ze ktos czyta to pod kreska, dziekuje jeszcze raz i nawzajem ♡
Jestes najlepsza:*
OdpowiedzUsuńNajlepsza jestes! <3 /OneGirls222
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńJak zawsze piękne <3
OdpowiedzUsuńojeeeej...... urocze ♥
OdpowiedzUsuńhttp://still-the-one-ff.blogspot.com/