środa, 7 stycznia 2015

Zayn

     -[T.I]!- usłyszałam krzyk mojej przyjaciółki.
-Co?- odwróciłam głowę i spojrzałam na [I.P].
Dziewczyna stała przede mną trzymając fioletową tunikę w prawej ręce i czarną koszulkę na ramiączkach w lewej.
-Którą mam założyć?- wydawała się być zdruzgotana.
-Załóż czarną- poradziłam jej.
-Na pewno? 
-Tak, tak- siadłam plecami do niej.
-Ty mnie słuchasz?!- wtedy była strasznie irytująca.
-Co tam się dzieje?- wskazałam na drzwi tym samym zmieniając temat.
Z zewnątrz dochodziły jakieś dziwne szmery, a czasem nawet piski.
-Och! Nie mam pojęcia!- wywróciła oczami.
-Chodź ze mną- ścisnęłam jej rękę i pociągnęłam ją w stronę wyjśc
ia.
Otworzyłyśmy je i wychyliłyśmy głowy, by zobaczyć co dzieje się na korytarzu hotelu w którym miałyśmy spędzić najbliższą noc. Przed nami stało kilkanaście młodych dziewczyn. W skarpetkach opuściłyśmy pokój.
-Na co wy czekacie?- poklepałam po ramieniu jedną z nich.
Gdy spojrzała na mnie, dostrzegłam jej załzawione oczy. Miała rumiane policzki i naprawdę prawie płakała. O co tutaj chodzi?
-Jak to?! To ty nie wiesz?- nienawidziłam takich odpowiedzi.
Oczekiwano ode mnie wiedzy na temat o którym nie miałam zielonego pojęcia.
-Gdzie mieszkacie?- zagadnęła mnie kolejna.
-Tutaj, obok- odparłam obojętnie.
-Ale jak? Przecież to piętro jest zamknięte- odezwała się niższa ode mnie o prawie połowę szatynka.
-Zamknięte? Niemożliwe!- [I.P] machnęła ręką.- Ale powiedzcie w końcu po co tu stoicie?- dokończyła.
-W pokojach z numerami 307 i 308 mieszkają chłopcy z One Direction!- poinformowała nas nastolatka w okularach, która po chwili zaczęła podskakiwać z kilkoma innymi koleżankami.
-Co?!- reakcja moja i mojej przyjaciółki była identyczna.
-One Direction za tymi drzwiami?! Przepuśćcie mnie!- zaczęłam przepychać się między dziewczynami.
Poczułam jak ktoś zaciska dłoń na moim nadgarstku. Okazało się, że to [I.P] mnie trzymała, a potem siłą zaciągnęła do naszego pokoju.
-Co ty wyprawiasz?!- nie ukrywałam swojej złości, gdy już byłyśmy same.
-Nie będziesz tam stała jak ta banda idiotek- położyła ręce na biodrach.
-Dziewczyno! Ty sobie zdajesz sprawę z tego, że za ścianą mieszkają nasi idole? Jako jedyne dostałyśmy to piętro! Taka szansa, a ty chcesz ją zmarnować?- złapałam ją za ramiona i lekko nią
potrząsnęłam.
-Daj spokój! I tak by ci nie otworzyli!- mruknęłam niezadowolona.
-Zabiłaś moje marzenia- rzuciłam się na łóżko udając, że płaczę.
-Nie przesadzaj [T.I]- uderzyła mnie miękką poduszką.- Ubieraj się i idziemy, bo za dwie godziny koncert- posłała mi słodki uśmiech, którym przekonała mnie do działania.

***

     -O mój Boże! A widziałaś to jak Louis gonił Hazzę po całej scenie?- [I.P] wybuchła śmiechem zdając relację z najcudowniejszego występu na jakim kiedykolwiek byłam.
-Oczywiście! A to jak Liam zmienił słowa?- zaśmiała się przypominając sobie ten "sprośny" żarcik w jego wykonaniu.- I moment w którym Zayn zatrzymał się przy mnie i uśmiechnął się? Magiczne!- byłam zachwycona.
-A Niall przy Little Things? Och, marzenie!- była nim oczarowana.
-To było przesłodkie! [I.P] mam pomysł!- złapałam ją za dłoń.
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Znała mnie i wiedziała, że to nie będzie coś co jej się spodoba.
-Chodźmy do nich po autografy!- posłałam jej przebiegły uśmieszek.
-Nie, nie i nie!- protestowała.
-Oj [I.P]! Pierwszy i ostatni raz masz taką okazję. Jesteśmy tak blisko, nie daj się prosić...
Wywróciła oczami.
-No dobra- zaśmiała się.
Pobiegłyśmy ulicą w stronę hotelu. Na szczęście droga nie była długa, ani męcząca. Powoli weszłyśmy do budynku przez obrotowe drzwi.
-To co? Plan jest taki: najpierw idziemy do siebie, a potem do chłopaków?- moja przyjaciółka po raz kolejny zadała mi to samo pytanie bojąc się jakiegokolwiek wstydu. 
Zresztą ja też się bałam.
-Właśnie tak- mimo to byłam już znudzona ciągłymi pytaniami.
Minęłyśmy recepcjonistkę i wsiadłyśmy do windy. Dopiero potem wybuchłyśmy panicznym śmiechem. Myśl, że za chwilę poznamy pięciu nieziemsko przystojnych i utalentowanych chłopców nie pozwalała nam zachowywać się... Normalnie. Na ostatnim piętrze opuściłyśmy windę i wyszłyśmy na korytarz. To co tam zobaczyłyśmy całkowicie wybiło ans z rytmu. Stanęłyśmy jak sparaliżowane, gdy dotarło do nas, że dziesięć metrów dalej stoi Liam, Harry, Niall, Zayn i Louis. Odwrócili głowy, by spojrzeć na nas jak na wariatki. Cały nasz plan wyleciał nam z głowy i właściwie chyba w ogóle nie myślałyśmy. Chłopak z lokami na głowie uśmiechnął się krzywo, uniósł rękę i pomachał nam. Reszta zrobiła to samo chwilę później. Uśmiechnęłyśmy się tak samo niepewnie, machnęłyśmy i ledwo trzymając się na nogach podeszłyśmy do odpowiednich drzwi. 
-Nie wiem gdzie mam klucz- szepnęła [I.P] szperając w swojej małej torebeczce zawieszonej na ramieniu.
-Jak to nie wiesz?- zdenerwowałam się.
-Po prostu! Nie mam, wyparował!- zaczęła sprawdzać w kieszeniach spodni.
-Ja mam przypomniałam sobie- moja rówieśniczka głośno odetchnęła, a następnie rzuciła mi mordercze spojrzenie.
Puściłam koleżankę przodem, a sama zerknęłam na miejsce gdzie jeszcze ni tak dawno stali chłopcy. Niestety zdążyli się już pochować po pokojach.
-Wyobrażasz sobie jaka musiałam być czerwona? Jaki wstyd- [I.P] siadła w fotelu i zasłoniła twarz poduszką.
-A ja? Pomachali mi- siadłam obok niej.
-Nam- prędko mnie poprawiła. 
Uspokoiłyśmy się trochę i kontynuowałyśmy relacjonowanie minionego dnia dopóki nie przerwało nam pukanie do drzwi. Wstałam i poszłam przywitać naszego niespodziewanego gościa. Osoba, która stała w progu sprawiła, że moje serce mocniej zabiło. Mulat o ciemnych oczach stał oparty plecami o futrynę. Patrzył na mnie z dziwnym uśmiechem na twarzy.
-Hej. Jestem Zayn- wyciągnął dłoń, którą strachliwie uścisnęłam wypowiadając swoje imię.- Słuchaj...To piętro miało być zamknięte dla innych gości. Jak się tu dostałyście?- zapytał.
Zmieszało mnie to trochę. Język mi się plątał, a ja miałam wrażenie, że jest na mnie zły, że nie pasuje mu moja obecność.
-Zarezerwowałyśmy pokój kilka miesięcy temu. Dziwne, że was nie poinformowali- uniosłam lekko kąciki ust.
Chciałam sprawić wrażenie normalnej dziewczyny i chyba jak na razie mi to wychodziło. 
-Racja... Dziwne... Ty byłaś na naszym koncercie, prawda?- puścił mi oczko, a ja poczułam jak pieką mnie policzki.
-Tak...- zauważył mnie!
-Miejsce w pierwszym rzędzie.
-Fajnie, że pamiętasz- odparłam zgodnie z prawdą.
-Ciężko było cię nie zauważyć- na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech niż poprzednio, ale teraz to chyba on był speszony, chociaż miałam nogi jak z waty i modliłam się, żeby nie zemdleć. 
-Zaprosiłbym cię do siebie, ale dzielę pokój z Horan'em. Nie chcesz go widzieć w nocy- zaśmiał się w głos co nieco rozluźniło atmosferę.
-Moglibyśmy wejść do mnie, ale [I.P] pewnie by się stresowała- odpowiedziałam mu tym samym, chociaż nie byłam do końca pewna, czy to jest prawda.
Chyba chciałam go zatrzymać tylko dla siebie.
-Więc... Chodźmy na korytarz- wyciągnął rękę w moją stronę.
-Poczekaj... [I.P]!- krzyknęłam.
-Słucham- otrzymałam odpowiedź.
-Wychodzę z Zayn'em- oznajmiłam.
-Dobra- jej obojętność była przekomiczna. 
-Nie wierzysz?- zapytałam podpuszczając ją.- Zaraz tu przyjdzie- szepnęłam do Malik'a.
I rzeczywiście, nie minęła nawet minuta, a [I.P] stała obok mnie z otwartymi ustami. Chłopak uśmiechnął się i powiedział ciche "Cześć".
-Miłej zabawy- powiedziała blondynka i wycofała się z powrotem na kanapę.
Oboje zachichotaliśmy i wyszliśmy na korytarz. Poprosił, żebym poczekała, a sam zniknął za drzwiami pokoju i po chwili wrócił do mnie z dwiema poduszkami, taką samą ilością kieliszków i butelką czerwonego wina.
-Na szybko, ale mam nadzieję, że będziesz to dobrze wspominać- położył na podłodze poduszki.- Siadaj- podał mi kieliszek.
Zrobiłam tak jak powiedział. Otworzył wino i rozlał po równo.
-Za naszą znajomość- uniósł cienki kryształ w górę.
Stuknęliśmy się okazyjnie i upiliśmy po małym łyczku.
-Skąd jesteś [T.I]?- zapytał.
-Mieszkam prawie dwieście kilometrów od Londynu- odpowiedziałam.
-A więc będziemy rzadko się widywać- powiedział smutno, ale pewnie.
-A w ogóle będziemy?- zdziwiłam się i dopiero po chwili uświadomiłam sobie jak głupie to było.
-Mam nadzieję- uśmiechnął się do mnie.- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.
-Nie mam zamiaru- pokiwałam głową odpowiadając tym samym.
Zadziwiało mnie to, że jest całkiem inny niż w gazetach, niż w telewizji, czy na scenie w świetle reflektorów. Jest zwyczajny. Z wyglądu i z charakteru, jest osobą, na którą nikt nie zwróciłby uwagi na ulicy, gdyby nie to co posiadał w środku. Gdyby nie głos... No i kampanie reklamowe. Poza tym jego wnętrze uczuciowe jest tak samo cudowne jak zawsze mi się wydawało. Przekonałam się o tym już kilka minut później, kiedy rozmawiałam z Zayn'em tak jakbyśmy znali się od dziecka. Pasował nam każdy temat. Dosłownie każdy. Wymieniliśmy nawet kilka zdań dotyczących wykładziny na hotelowej podłodze. Było to zupełnie bez sensu, ale nam bardzo potrzebne. Do czego? Sama nie wiem. Po prostu czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie. Muszę przyznać, że bardzo pasowała mi strona, której nie ujawniają media. Mieliśmy wiele wspólnych cech. Jedną z nich było to, że oboje nie przejmujemy się tym co mówią i myślą o nas inni. Dlatego też śmialiśmy się bardzo głośno nie przejmując się tym, że ktoś nie będzie mógł zasnąć. Nagle Zayn spoważniał. Obrócił się do mnie przodem i zajrzał głęboko w oczy, jak jeszcze nikt... I to podnosiło mi poziom adrenaliny. Odstawił kieliszek na bok i to samo zrobił z moim. Przybliżył się i delikatnie mnie pocałował. Ujęłam w dłonie jego twarz poddając się chwilowej rozkoszy, lecz zaraz po tym się odsunęłam.
-Wiesz, że jutro cię tu nie będzie?- spytałam cichutko. 
-To nic... Myśl o tym co dzieje się teraz- i znów mnie pocałował. 

"Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. 
One przyjdą same"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nic się ze mną nie dzieję, żyję i wszystko jest okej! :) Znów wybyłam za granicę i przez całą przerwę świąteczną nie miałam dostępu do czegokolwiek z polskimi znakami, ani do żadnych zdjęć. Miał pojawić się świąteczny imagin, ale z powyżej opisanych problemów niestety go nie ma. Dlatego też nie mogłam życzyć wam wesołych świąt i udanego sylwestra, ale mam nadzieję, że właśnie takie te dni były. A teraz tylko spełnionych postanowień noworocznych i jeszcze raz przepraszam <3 Trzymajcie się!
Cytat: Phil Bosmans. 


6 komentarzy:

  1. Jejku *o*
    Wspaniały <3
    Poczułam się jakbym to rzeczywiście była ja ;)
    Cudoo po prostu xD
    Pozdrowionka xx

    OdpowiedzUsuń
  2. No i znów coś świetnego :) nie mogłam doczekać się kiedy coś dodasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze swietne! Czekam na nowosci :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest świetny pisz dalej nie mogę się doczekać następnego ;D

    OdpowiedzUsuń