sobota, 18 października 2014

Louis


     Był środek wakacji. Słońce jasno świeciło,na dworze był upał. Siedziałam na ławce w parku. W uszach miałam słuchawki, a na kolanach trzymałam teczkę w której były wszystkie potrzebne mi notatki. Uczyłam się w wakacje, ponieważ moja szkoła funkcjonowała na odrobinę innych zasadach. Właściwie uczyłam się cały rok. Od czasu do czasu spoglądałam na dzieci bawiące się przy fontannie. Pluskały się w chłodnej wodzie. Kątem oka zauważyłam, że ktoś się do mnie dosiadł. Podniosłam głowę. Zobaczyłam twarz młodego, przystojnego chłopaka. Miał gęste, ciemne włosy potargane przez wiatr i śliczne, szaroniebieskie oczy. Na jego twarzy malował się szczery uśmiech. Poczułam jak moje policzki oblewa szkarłatny rumieniec. Spuściłam wzrok i powróciłam do nauki. Nagle małe, czarne literki zasłoniła mi czyjaś dłoń. Jak się domyśliłam była to ręka siedzącego obok mnie nastolatka. Gdy ją zabrał zobaczyłam kwadratową, żółtą karteczkę, którą musiał nakleić na moją teczkę. Widniało na niej jedno słowo napisane czarnym mazakiem. Mianowicie: "Cześć!". Uśmiechnęłam się pod nosem i odwróciłam głowę, by spojrzeć na chłopaka od którego dostałam wiadomość. Był wpatrzony w jakiś punkt, gdzieś w oddali. Uśmiechał się delikatnie. Na jednej z samoprzylepnych, różowych karteczek, które miałam ze sobą napisałam to samo słowo. Nakleiłam ją na niebieską teczkę nieznajomego chłopaka. Ponownie utkwiłam wzrok w swoich notatkach. Powtórzyła się sytuacja sprzed chwili i otrzymałam drugą karteczkę. Przeczytałam "Mam na imię Louis". Szybko napisałam swoje imię i podałam mu ją. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Tym razem napisał zwykłe: "Jak tam?". Odpisałam: "Dziwnie...Siedzę obok gwiazdy". Ten spojrzał na mnie. Poczułam, że pieką mnie policzki. "Masz śliczne rumieńce"- przeczytałam napis na neonowej karteczce. Teraz wiedziałam, że na pewno jestem czerwona jak pomidor. "Dziękuję"- nabazgrałam i nieco zdezorientowana przykleiłam różowy kartonik na jego ramię, co wyraźnie go rozbawiło. "Lubisz naszą muzykę?". To było napisane na kolejnej kartce, którą dostałam od Louis'a Tomlinson'a. Skrzywiłam się nie wiedząc jak mam się zachować. Zastanawiałam się nad tym przez dłuższą chwilę, aż wreszcie zdecydowałam się na prawdę. "Nigdy nie słyszałam waszych piosenek". Tak było, ale chłopak nie chciał mi wierzyć. "Nie musisz kłamać"- przeczytałam odpowiedź. Słowa nawet napisane bardzo mnie zraniły. Postanowiłam zakończyć tą idiotyczną rozmowę. Po chwili jednak na mojej teczce pojawiła się kolejna, jaskrawa kartka. "Nie każdy musi nas lubić. Rozumiem". Zmierzyłam go wzrokiem. "Nie znam was. Nie wiem czy was lubię". Po przeczytaniu tych słów na pewno wyczuł moje zdenerwowanie. "Naszej muzyki". Ponownie na niego spojrzałam. Czy on jest, aż tak głupi, czy tylko udaje? "Powtarzam. Nie słyszałam waszych piosenek!"- napisałam szybko. "Dobrze, niech ci będzie"- obok narysował uśmiechniętą buźkę. Pokręciłam głową i narysowałam to samo. Na następnej kartce, którą otrzymałam ujrzałam duże, czarne serce. Mimowolnie kąciki moich ust powędrowały ku górze. Narysowałam tylko znak zapytania. "Podobasz mi się". Te trzy słowa wprawiły mnie w lekkie osłupienie. Odwróciłam głowę. Chłopak również patrzył na mnie. Speszona utkwiłam wzrok w notatkach zastanawiając się nad odpowiedzią. "Nawet ze sobą nie rozmawialiśmy". Wyglądało to tak jakbym chciała go zniechęcić. I rzeczywiście tak było. "Przecież rozmawiamy". Jego pewność siebie była nie do opisania. Wywróciłam oczami. "Skoro tak uważasz". Podałam mu obojętną odpowiedź. Zanim zdążył odpisać przykleiłam mu następną kartkę z napisem "Muszę iść! Do zobaczenia Louis"- i wstałam. Pomachałam mu i powoli odeszłam.

***

     Włożyłam słuchawki w uszy i tak jak wczoraj udałam się do parku. Siadłam na jakiejś ławce i jak zwykle przez chwilę patrzyłam na maluchy bawiące się przy fontannie, a potem rozpoczęłam czytanie nowej książki. Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą plik samoprzylepnych karteczek i czarny marker. Po kilkunastu minutach ktoś usiadł obok mnie. Podniosłam głowę. Rozpoznałam Louis'a. Szybko wróciłam do lektury udając, że go nie zauważyłam. Litery przesłoniła mi taka sama kartka jak ostatnio i identyczna wiadomość "Cześć!". Na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech. Na jednej ze swoich napisałam to samo i swoim głupim zwyczajem nalepiłam mu ją na ramię. Chłopak rozbawiony tym faktem posłał mi radosny uśmiech, a potem zabrał karteczkę. Prędko otrzymałam odpowiedź "Miło cię znów widzieć [T.I]". Napisałam to samo, tylko zmieniłam nasze imiona. Louis zdziwiony spojrzał na mnie, a ja tylko wzruszyłam ramionami. "Masz zły humor?"- przeczytałam. "Nie. Po prostu nie wiem co pisać"- przyznałam się. Na żółtej kartce jaką dostałam od siedzącego obok mnie piosenkarza narysowana była uśmiechnięta buźka, a pod nią cholernie trudne dla mnie pytanie: "Słuchałaś naszych piosenek?". Znów wezbrała się we mnie złość. "NIE! I nie mam zamiaru!"- napisałam licząc na to, że wreszcie zrozumie. Zszokowało to trochę Louis'a, ale nie zniechęciło. "Przepraszam". Uśmiechnęłam się, gdy to zobaczyłam. "Po prostu nie pytaj o to więcej"- poprosiłam. Po chwili otrzymałam kolejną już dzisiaj uśmiechniętą buźkę i słowo "Dobrze". Nie miałam zielonego pojęcia jak na to odpowiedzieć, więc po prostu nie odpowiedziałam. Poczułam lekkie szturchnięcie. Okazało się, że to Louis nakleił mi wiadomość na ramię. "Co czytasz?". Pokazałam mu okładkę na której podany był tytuł. "Fajna?"- otrzymałam następną karteczkę. Napisałam, że tak... Reszta naszej pisemnej rozmowy skupiła się na książkach i filmach. Dziwiło mnie to, że Lou się nie odzywa, ale było mi to na rękę. "Do zobaczenia!"- napisałam na kartce, podałam mu ją po czym wstałam z ławki. Pomachałam mu i wróciłam do domu.
***








     Przez następne kilka dni spotykałam się ze sławnym Louis'em Tomlinson'em w parku niedaleko mojego domu. Cieszyłam się, że wokół niego nie kręci się tłum reporterów i zachwyconych fanek. Wydawał się być zupełnie normalny. Tego dnia również poszłam na spotkanie z Louis'em. Rozmowa jak zwykle nam się kleiła. A była o wszystkim, dosłownie o wszystkim. W pewnym momencie otrzymałam niedużą karteczkę na której było napisane: "Czego słuchasz?". Pierwszy raz pożałowałam, że noszę te słuchawki. "To specjalna piosenka"- nie mogłam wymyślić nic lepszego. "Mogę?"- moje ciało przeszyły nieprzyjemne dreszcze. Nic innego mi nie pozostawało. Kiedyś prawda wyjdzie na jaw. Podałam mu słuchawki. Włożył je do uszu i ogromnie się zdziwił, gdy nic nie usłyszał. Powiedział coś. Patrząc na jego usta wywnioskowałam, że było to coś podobnego do "Popsuły się". Wtedy po raz pierwszy pokazałam mu jaka jestem naprawdę. Wyciągnęłam przed siebie ręce i wykonałam kilka prostych ruchów, które oznaczały: "Nie, nie popsuły się". To był mój język. Tak... Od urodzenia nie mówiłam i nic nie słyszałam. Jak to niektórzy ludzie określali, byłam kaleką. Louis popatrzył na mnie wystraszony. Nie zdziwiłabym się, gdyby zaraz uciekł. Zamrugał kilka razy, a potem chwycił kartkę, mazak i szybko coś na niej napisał. Drżącymi rękami uniosłam ją w górę. Słowa, które na niej były wprawiły mnie w osłupienie. "Jesteś specjalna, jak ta piosenka... A ja się zakochałem!". Prędko dałam mu odpowiedź: "To nie wyjdzie Louis". Chłopak ujął moją twarz w dłonie, a potem złączył w namiętnym pocałunku. Odsunął się i powiedział "Kocham cię". Zrozumiałam, choć nie słyszałam jego głosu. Wtuliłam się w niego. Po chwili Louis przykleił mi na czoło kartę. Uśmiechnęłam się i przeczytałam: "Wiesz co będzie najgorsze?". Zaniepokojona pokiwałam przecząco głową. "Że wieczorami nie będę mógł dla ciebie śpiewać". W moich oczach pojawiły się łzy. Louis mocno mnie przytulił i cmoknął w czoło. Wiem jak ciężko nam będzie bez słów, ale miłość ich nie potrzebuje, żeby się zrozumieć. To będzie nasza miłość, a cisza będzie naszą piosenką...


"To uczucia, które wywołują w człowieku silne palpitacje serca, są głównym powodem dla którego każdy z nas jeszcze chodzi po tej ziemi..."


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio wiosna, teraz lato i wakacje, a czemu nie? :) Odrobinę krótszy, ale bez dialogów, więc rozumiecie... Wybaczcie. :) No to miłego czytania i komentowania! <3

Cytat: Nieznany

5 komentarzy:

  1. Super! Wlasnie na to czekalam. To takie piekne. Masz talent mloda, nie zmarnu tego!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, jestem larry shipper i raczej nie czytam shotów hetero, ale to było naprawdę dobre, kurde, płakałam. Ugh... masz nieoszlifowany talent, pracuj nad nim a napewno zabłyśniesz! Miłego dzionka i dużo weny kwiatuszku! Xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem Larry Shipper <3 I już komuś obiecałam, że pojawi się tutaj coś o Larry'm, a więc może Ci się spodoba.
      I nie płacz, to tylko fikcja, ale cieszę się, że się wzruszyłaś :)
      Dziękuję, trzymaj się :)

      Usuń
  3. Boże to jest cudowne ♥
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń