Liam
Nareszcie wiosna. Nareszcie długie dni. Nareszcie słońce, trampki i koszulki z krótkim rękawem. I nareszcie moja pasja. Krótko mówiąc sport. A dokładniej: bieganie. Około południa założyłam dresy, adidasy i wygodną bluzę. Zabrałam telefon, słuchawki i spokojnym truchcikiem ruszyłam w stronę parku. O tej porze roku świat dosłownie budzi się do życia. Na drzewkach pojawiają się malutkie listki, a trawa nabiera żywszego odcienia. Mnóstwo zakochanych par wyszło na spacery podobnie jak matki z dziećmi, ale i grupki przyjaciół. Pogoda po raz pierwszy od dłuższego czasu była tak piękna, że grzechem byłoby ten dzień spędzić na kanapie przed telewizorem. Po około godzinie zmęczona usiadłam na mojej ulubionej ławeczce pod rozłożystym, starym klonem. W wakacje siedziałam tu prawie codziennie. Z przyjaciółką, lub samotnie. Kochałam to miejsce. Nagle moją uwagę przyciągnął wysoki chłopak w szarym, sportowym stroju. Tak samo jak ja na uszach miał słuchawki, a w ręce butelkę wody. Zdyszany opadł na ławkę i upił łyk napoju. Zachichotałam cicho. Był w dużo gorszej formie od mojej, która i tak pozostawiała dużo do życzenia. Choć możliwe, że dopiero zaczynał treningi. Przyglądałam mu się z ogromnym zainteresowaniem, sama nawet nie wiedząc dlaczego. Nigdy wcześniej go tu nie widziałam. W pewnym momencie nieznajomy zauważył, że na niego patrzę. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Nie speszyłam się i nie odwróciłam głowy. Często tutaj ludzie po prostu obserwowali ludzi. Z reguły nikomu to nie przeszkadzało. Młody chłopak spuścił wzrok, a potem zaczął rozglądać się po całym parku. Rozbawiona tym widokiem podniosłam się i powoli podreptałam do domu.
***
Kolejny, cudowny, wiosenny dzień. Ach! Jak ja uwielbiam tą porę roku. Wiosna to zdecydowanie najlepszy czas w roku. Wszędzie jest tak kolorowo, a ludzie wreszcie przestali narzekać na śnieg i mróz, którego sama nie lubię. W związku z tym, że humor niezwykle mi dopisywał postanowiłam dodatkowo umilić sobie ten dzień i postanowiłam zrobić to co sprawia mi największą przyjemność. Oczywiście pobiegłam do parku. Dziś na nogach utrzymałam się odrobinę dłużej niż ostatnio i wreszcie wyczerpana siadłam na ławce. Po kilku minutach odpoczynku usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Bez wahania odebrałam.
-Cześć [I.P]. Co tam słychać?- rozpoczęłam rozmowę z moją przyjaciółką.
-Muszę ci się czymś pochwalić- zaczęła nawet się ze mną nie witając.
Opowiedziała mi jak minął jej dzień, a ja o dziwo nie przerywałam jej tego nudnego monologu. Spowodowane to było przystojnym nastolatkiem,który zatrzymał się naprzeciwko mnie. Podobnie jak kilka dni temu ciężko dysząc oparł się na ławce.
-W domu obok mnie zamieszkał boski chłopak! Mówię ci! Takiego przystojniaka to jeszcze nie widziałaś- słowa [I.P] zwróciły moją uwagę.- Spodobałby ci się. Codziennie zakłada dresy i biegnie w stronę parku- zachwycała się.
-Czekaj, czekaj! Opisz mi go z wyglądu- poprosiłam.
-Em... No, króciutkie włosy, chyba brązowe oczy i duże znamię na szyi- wydukała w końcu.
Z uśmiechem spojrzałam na chłopaka.
-Wiesz... On wcale nie jest mi taki obcy- zaśmiałam się.
-Co? Jak to?!- zdziwiła się.
-Muszę kończyć! Dzięki za informację [I.P]!- pożegnałam się i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Niedaleko siedział nastolatek, którego przed chwilą opisała mi moja przyjaciółka. Podobnie jak ostatnio zaczęłam mu się przyglądać. Zauważył mnie, posłał mi najpiękniejszy uśmiech jaki w życiu widziałam, a potem pomachał w moją stronę. Wykonałam podobny gest i wstałam z ławki. Powoli szłam do domu.
***
Tego dnia pomimo braku słońca znów biegałam ponad godzinę. Tradycyjnie zatrzymałam się tam gdzie zawsze, aby wyrównać oddech, a potem wrócić do domu okrężną trasą.
-Cześć- usłyszałam za sobą.
Przestraszona gwałtownie się obróciłam. Przede mną stał chłopak, którego spotykałam codziennie w tym miejscu. Dopiero teraz, gdy stał tak blisko zauważyłam jego śliczne, brązowe oczy i czarujący uśmiech.
-Mogę się dosiąść?- spytał i nie czekając na odpowiedź usiadł obok.
Oszołomiona tylko pokiwałam głową.
-Jestem Liam- przedstawił się.
-[T.I]- zrobiłam to samo.
-Często tu przychodzisz, prawda?- spytał.
Przełknęłam głośno ślinę.
-Tak.. Lubię biegać- odparłam po raz pierwszy uśmiechając się do niego.
-Widziałem- puścił mi oczko.- Jestem tu nowy. Kupiłem dom niedaleko stąd.
-Moja kumpela coś o tym wspomniała- zaśmiałam się cicho.- Zdążyłeś poznać już nowych sąsiadów?
-Obok mnie mieszka bardzo fajna dziewczyna.[I.P] o ile się nie mylę- zastanowił się.
-To właśnie moja przyjaciółką- oznajmiłam.
-Pewnie już wszystko wiesz- zachichotał.
Pokręciłam przecząco głową.
-Nie mówiła mi, że się poznaliście.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy.
-Chcesz łyka?- pokazał mi butelkę z wodą.
-Nie, dzięki.
-Jeszcze jej nie otwierałem- ukazał rząd białych zębów.
Zrobiłam to samo i napiłam się po czym oddałam mu plastikową butelkę.
-Liam Payne, tak?- zapytałam nagle.
Chłopak zaczął się śmiać patrząc na mnie jak na wariatkę.
-Dziwię się, że nie poznałaś mnie od razu- powiedział w końcu.
-Wiesz... Nie jestem waszą fanką i musiałam zastanowić się nad twoim nazwiskiem, żeby nie wyjść na idiotkę, a zwłaszcza przed gwiazdą- powiedziałam nieco urażona.
-W sumie masz rację- nie brzmiało to arogancko.- To co [T.I]? Zgodzisz się ze mną trochę pobiegać?- zaproponował i podniósł się z ławki.
-Pewnie- zgodziłam się bez chwili zastanowienia i zaraz skarciłam się w myślach, bo mogło wyglądać to dość głupio.
Ale Liam chyba nie zwrócił na to uwagi. Pobiegaliśmy trochę wciąż rozmawiając i wygłupiając się bez przerwy. Chłopak odprowadził mnie do domu.
-Jutro też spotkamy się w parku?- zadałam mu pytanie.
-Mam taką nadzieję. Do zobaczenia!- pomachał mi odszedł, bo nie miał już siły, by biec.
***
Spotkaliśmy się kilka razy i każde to spotkanie mijało nam tak samo przyjemnie. Dogadywaliśmy się jakbyśmy znali się co najmniej od dziecka. Tematów nam nie brakowało i zanim zdążyliśmy skończyć jeden, pojawiał się kolejny. I tak w kółko. Uwielbiałam sympatię jaką się obdarzyliśmy w tak krótkim czasie. Mniej więcej dwa dni po naszym ostatnim wyjściu znalazłam się w parku o tej samej porze co zwykle. Czekałam długo, ale Liam się nie pojawił. Pomyślałam, że może wypadło mu coś ważnego i na pewno da się usprawiedliwić jego nieobecność. Zrezygnowana wróciłam do domu. Kolejnego dnia znów tam poszłam, a jego nadal nie było. Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy. Minął tydzień, a ja powoli traciłam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Postanowiłam iść na spacer. Samotnie... Ubrałam dżinsy , trampki i mój ulubiony sweter. Oczywiście wybrałam się do parku. Zbliżałam się do fontanny, a zarazem do ławeczki na której zawsze przesiadywałam, gdy zauważyłam, że jest zajęta. Jak się okazało przez przystojnego bruneta o hipnotyzujących, brązowych oczach. Usiadłam obok niego. Nawet nie podniósł głowy.
-Cześć- powiedziałam cicho.
Spojrzał na mnie.
-Cześć Liam- powtórzyłam i lekko uniosłam kąciki ust.
-Co słychać?- kontynuował naszą rozmowę.
Wzruszyłam ramionami.
-Nic specjalnego- odparłam obojętnie.
-[T.I] przepraszam, że wtedy nie przyszedłem...- mówił smutnym głosem.
-Czekałam- przerwałam mu,
-Wiem, ale zrozum, że nie mogłem... Musieliśmy wyjechać z zespołem z Londynu. Przed chwilą wróciłem. Pierwsze co zrobiłem to przyszedłem tutaj- chwycił mój podbródek i spojrzał w oczy.- Ten tydzień był okropny. Na niczym nie mogłem się skupić! Moje myśli wciąż były obok ciebie. Tym bardziej, że wiem, jak bardzo cię zawiodłem- mruczał mi do ucha.
Nie wiedziałam co mam robić. Odezwać się, czy wsłuchiwać w jego aksamitny głos.
-Przepraszam [T.I]- w tym momencie złożył delikatny pocałunek na moich ustach- Ale ja po prostu się zakochałem.
Te słowa obudziły stado motylków w moim brzuchu. Uśmiechnęłam się i powtórzyłam po nim ten przyjemny gest.
"Nasączaj partnera pasjami, wspólnymi chwilami"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z małym poślizgiem, ale udało się! :) Mimo, że u mnie jesień na całego, tęskni mi się za tą wiosną, och, oby było cieplutko. Trzymajcie się <3
Cytat: Nieznany
Cytat: Nieznany

Super! <3
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba, dodałabyś może następny z Lou? :3
Dzięki <3
UsuńU mnie imaginy idą według hmmm..."ustalonej" kolejności.
Dobrze trafiłaś, następny z Lou ^^
Super <3
OdpowiedzUsuńSuper :33 <3
OdpowiedzUsuńBoskie <3
OdpowiedzUsuń