piątek, 3 października 2014

Zayn

     -Zayn! Zayn!- jak zwykle odpowiedziała mi cisza.- Zayn złaź na dół! Leci wasz wywiad!- krzyczałam coraz głośniej.
Po chwili usłyszałam jego kroki na schodach.  
-Gdzie ten wywiad?- usiadł na kanapie i cmoknął mnie w policzek.
-W telewizji. To chyba jasne- odburknęłam.
Nie byłam zła, ale za wszelką cenę chciałam zwrócić na siebie jego uwagę.
-Ciekawe jak wypadliśmy!- był podekscytowany.
-A ty znów gdzieś wychodzisz?- tym razem naprawdę się we mnie gotowało, choć starałam się opanować emocje.
Wnioskowałam to po tym, że użył większej ilości perfum niż zwykle, inaczej się ubrał, a ostatnią godzinę spędził w łazience przed lustrem.
-[T.I] przecież wiesz, że mamy tą sesję do nowego magazynu. To ważne- tłumaczył.
-Oczywiście, że wiem. O której dziś wrócisz?- zadałam kolejne, ważne dla mnie pytanie.
-Nie wiem. Planujemy wyskoczyć z chłopakami na drinka- wzruszył ramionami popijając kawę, którą mu zrobiłam.
-Z chłopakami na drinka!- rzuciłam sarkastycznie.
-Tak, a może w czymś ci to przeszkadza?!- denerwował się.
-Nie, skąd! Pewnie! Idź, zabaw się!
-Dobrze, dziękuję- odparł jak gdyby nigdy nic i ponownie wbił wzrok w ekran telewizora. 
Zaśmiałam się gorzko.
-O co ci znowu chodzi [T.I]?!
-A powiedz mi kiedy ostatni raz my gdzieś wyskoczyliśmy?!
Nie odpowiedział. Nie potrafił... Na to pytanie nawet ja nie mogłam odpowiedzieć. Po prostu tego nie pamiętałam. 
-Cały wolny czas spędzamy razem- powiedział nagle.
-Jaki wolny czas?! Zayn, jaki?! Naprawdę nie zauważyłeś, że ty nie masz wolnego czasu?
-Mam...- przyznał.
-Ale spędzasz go z resztą swojego durnego zespołu!- wykrzyczałam mu prosto w twarz.
Wiedziałam jak bardzo zraniłam go tymi słowami, ale w tamtym momencie już nad sobą nie panowałam.
-Zniżyłaś się do tego poziomu, że wyzywasz moich przyjaciół i moją muzykę?- był mną rozczarowany.
Widziałam smutek w jego ciemnych oczach.
-Tak! Bo przez tych przyjaciół i tą pieprzoną muzykę nie masz czasu dla mnie! Wychodzisz wcześnie rano i wracasz kiedy ja już śpię! To ma być związek?!
-Przez ciebie znowu się spóźnię!- wstał i popędził do kuchni. 
Och, nawet teraz on nie myśli o niczym oprócz swojej pracy. Wrócił stamtąd jeszcze bardziej nabuzowany niż przedtem. Nerwowo rozglądał się po salonie.
-Gdzie są moje klucze od samochodu?!- ponownie podniósł głos.
-Tam gdzie zawsze!- odpowiedziałam mu tym samym tonem.
-A tak jaśniej?!
-W twojej kurtce!
Szybko przeszedł do przedpokoju.
-Nie ma!- usłyszałam. 
Zaklęłam pod nosem i podeszłam do Zayn'a. Zdjęłam jego skórzaną kurtkę z wieszaka. Wsadziłam rękę do jednej z kieszeni i wyciągnęłam z niej malutki, srebrny kluczyk. Pomachałam mu nim przed oczami po czym odłożyłam go na komodę.
-Zginąłbyś beze mnie- mruknęłam i wyminęłam Mulata.
-Dałbym sobie radę- syknął i trzasnął drzwiami. 
Usiadłam na kanapie i ukryłam twarz w dłoniach. Ja siedzę całymi dniami w domu, wciąż się zamartwiając, a on pozuje do zdjęć nie wiadomo z kim i gdzie. Mogę się założyć, że już dawno zapomniał o naszej kłótni. A skoro on ma mnie gdzieś to i ja nie będę sobie nim głowy zawracać. Ubrałam się, zadzwoniłam do mojej koleżanki i razem wybrałyśmy się na zakupy. Temat mężczyzn postanowiłyśmy całkowicie pominąć, więc nawet przez minutę nie rozmawialiśmy o Zayn'ie, czy o jakimś innym facecie. Popołudnie minęło mi więc dość przyjemnie. Zaparkowałam samochodem, a moim oczom ukazało się stado reporterów otaczających nasz dom z każdej strony. Niepewnie opuściłam samochód i powoli ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Gdy tylko mnie zobaczyli, wszyscy się na mnie zasypując mnóstwem różnych pytań i robiąc setki zdjęć. Jakimś cudem po kilkuminutowej szarpaninie udało mi się dojść do drzwi i wejść do środka razem ze wszystkimi torbami jakie miałam ze sobą. Takie ataki nie zdarzały się często, ale czasem jednak pojawiali się tutaj, właściwie z nikomu nieznanego powodu. Co tu dużo gadać, czasem bywało to uciążliwe, ale starałam się to znosić dzielnie. Tylko z jego powodu... W domu było pusto co nieco mnie zawiodło. Ale co ja sobie myślałam? Że Zayn wróci z bukietem róż? Że mnie przeprosi? Że mu zależy? Wciąż się łudziłam, że ten związek ma jeszcze jakieś szanse. Że wyjdziemy na prostą i wspólnymi siłami damy radę odbudować dawne relacje. Ale to były tylko i wyłącznie moje przemyślenia. Co sądził o tym Zayn? Czy dla niego byłam, aż tyle warta? Warta jego uwagi i czasu, warta odrobiny poświęcenia? Tego nie wiedziałam, ale jeśli tak było to on w żaden sposób mi tego nie okazywał. A może po prostu nie chciał? Moje rozmyślania przerwało głośne pukanie do drzwi. Pewnie Zayn wrócił. Coś wcześnie dzisiaj. Niechętnie podniosłam się z fotela i otworzyłam. Przede mnę stał Niall, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło. Wokół niego stał tłum paparazzi z aparatami i kamerami w rękach.
-Cześ [T.I]!- pokazał rząd białych ząbków na których lśnił aparat ortodontyczny. 
Na mojej twarzy zagościł szczery uśmiech. Uwielbiałam spędzać czas z tym młodym Irlandczykiem. Doskonale wiedział jak poprawić mi humor.
-Właź- pociągnęłam go za rękę i zatrzasnęłam drzwi. 
-Co tam słychać?- wciąż się uśmiechał.
-Jakbyś nie wiedział- siadłam na kanapie. 
Po chwili blondyn znalazł się obok mnie. 
-Nieźle dziś na nas...- zaczął mówić, lecz nie pozwoliłam mu skończyć zdania.
-Och Niall- jęknęłam.- Przecież wiesz, że tak o was nie myślę. Po prostu się zdenerwowałam- wytłumaczyłam.
-Wiem przecież... Nie mam do ciebie żalu.
-Dzięki... Cały czas się kłócimy... Wydaje mi się, że coś się wypaliło. Na pewno nie jest tak jak na początku- powiedziałam to co od dawna leżało mi na sercu.
Nie raz zastanawiałam się czy to ma jeszcze sens. Czy nie lepiej byłoby gdybym spakowała swoje rzeczy i wyprowadziła się dzieląc nasze wspólne do tej pory życie na dwa oddzielne. Zupełnie inne, niezależne od siebie jednostki. Czy tak nie byłoby lepiej?
-Dlatego mam dla ciebie niespodziankę- klasnął w dłonie.- Ubieraj się i jedziemy. 
-Co? Nie mam ochoty nigdzie z tobą jechać- mruknęłam.
-Ej... Ze mną nie chcesz?- szturchnął mnie w ramię.
-No dobra, już dobra- posłałam mu wymuszony uśmiech i poszłam do sypialni. 
Na łóżku leżało kilka niewyprasowanych koszulek mojego chłopaka. Westchnęłam ciężko i otworzyłam szafę. Założyłam czarne rurki, koszulkę w tym samym kolorze i różową marynarkę, a do tego pudrowe balerinki. Zayn nie bez powodu tak często mówił mi, że czasem ubieram się jak Harry, ale mi się podobało. Z resztą jemu też... W takim stroju zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Niall.
-Ruszajmy- usłyszałam u opuściliśmy mieszkanie.
Na zewnątrz stało jeszcze kilku reporterów. Ugh, jak ja ich nie lubiłam. Chociaż były takie dni, że siedziało ich pod moimi oknami znacznie więcej niż dzisiaj. Na przykład kiedy tylko się tu wprowadziłam. A wtedy byłam obca, i ta sytuacja była całkiem nowa. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić, lecz pomógł mi Zayn i z czasem przyzwyczaiłam się. Poradziliśmy sobie z tyloma trudnymi rzeczami, a teraz nie radziliśmy sobie z niczym... Niedługo potem wysiedliśmy przed jedną z najbogatszych restauracji w mieście.
-Byłam pewna, że zabierzesz mnie do Nando's!- zaśmiałam się cicho.
-Nie tym razem!- odpowiedział mi tym samym.
Weszliśmy do ekskluzywnego lokalu. Niall posadził mnie przy zarezerwowanym na jego nazwisku stoliku.
-Muszę iść do łazienki- powiedział zanim jeszcze zobaczył nas kelner.
-Niall...- mruknęłam.
-Tak, wiem... Zaraz wracam- oznajmił i odszedł.
Siedziałam sama czekając, aż ten roztrzepany chłopak do mnie wróci. Nagle przy wejściu pojawił się ciemnooki mężczyzna z prawie czarną czupryną. Nie kto inny jak Zayn. Powoli zbliżał się do stolika przy którym siedziałam. Teraz wszystko zaczęło układać się w idealną całość. Dlaczego wcześniej nie zorientowałam się, że Horan coś kombinuje?!
-Witaj [T.I]- powiedział cicho, już stał obok mnie.- Proszę, dla ciebie- podał mi bukiet błękitnych róż.
Ostrożnie wzięłam je do ręki.
-To twoje ulubione- dodał po chwili, jakby chciał mi o tym przypomnieć.
Usiadł na krześle.
-Tak, ale jak to zapamiętałeś?- spytałam zaskoczona.- Powiedziałam ci to na naszym pierwszym spotkaniu.
-Przecież wiesz, że nigdy nie zapomnę najpiękniejszych dni... Tych, które spędziliśmy razem. Wiem dobrze, że byłaś wtedy ubrana w swoją wtedy ulubioną białą bluzkę z kokardą na rękawie- siedziałam lekko oszołomiona.
Nie spodziewałam się, że po takim upływie czasu on nadal będzie w stanie to powiedzieć.
-Pamiętasz jacy byliśmy szczęśliwi?- złapał mnie za rękę.
-Właśnie Zayn... Byliśmy- położyłam nacisk na ostatnie słowo.
-[T.I]... Nic nie tłumaczy mojego zachowania. Jestem cholernym dupkiem i skończonym idiotą, ale wiem jedno... Ten idiota kocha cię jak nikogo innego na świecie. A ten dupek nie potrafi bez ciebie żyć. Zrozumiem jeśli zechcesz mnie zostawić. Ja, pogodzę się z twoim odejściem, ale nigdy sobie tego nie wybaczę- patrzył mi w oczy.
Nie kłamał. Wiedziałam, że te słowa płyną prosto z jego serca. 
-Myślisz, że to wystarczy?- nie dawałam za wygraną oszukująca samą siebie i jego.
Wystarczyłoby...
-Nie... Dlatego mam to- podał mi kopertę.
-Co to?- zapytałam otwierając ją.
-Dwutygodniowa wycieczka do Rzymu. Zawsze chciałaś tam wyjechać- uśmiechnął się niepewnie.- I mam też to- podał mi małe czarne pudełeczko.
W środku była złota kłódka, a na niej wygrawerowane nasze imiona. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu rzuciłam mu się na szyję. Tak bardzo chciałam to usłyszeć. Byłam mu wdzięczna nie za sam prezent, ale za to, że pamięta co mówiłam przeszło pięć lat temu. I za to, że wciąż mnie kochał...


"Spotkaliśmy się na krótką chwilę i to nadało sens życiu na resztę dni"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to Zayn! :) Podoba się? Czekam na komentarze! Trzymajcie się <3
Cytat: Nieznany

11 komentarzy:

  1. Suuperaśne *-*
    Pozdrawiam Natka ;)
    http://ask.fm/MrsNat ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj Madzia, Madzia
    Genialne, zdolniacha z Ciebie
    Uwielbiam Cię 💙
    ~Kaja

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj kurcze, Ciebie to się tutaj nie spodziewałam <3
    Ach, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. super! :)
    Mi się podoba i chcę więcej ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz i już zabieram się za czytanie następnego ;)

    zapraszam http://nicola-nik-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń